Zawsze wracałem do tego wersetu jak do lodówki o trzeciej nad ranem: „A teraz pozostaje wiara, nadzieja i miłość - te trzy; a z nich największa jest miłość” (1 Kor 13,13). To brzmi jak slogan z reklamy lodów o smaku „życie”: trzy kulki w jednym rożku. Tyle że Paweł nie pisał w folderze reklamowym, tylko do ludzi, którzy żarli się o to, kto ma większe charyzmaty i kto jest ważniejszy w Kościele. Innymi słowy, do ludzi podobnych do nas. Psychologia powie ci, że wiara to nie tylko „religia”. To fundament zaufania: do siebie, do świata, do drugiego człowieka. Dziecko nie przeżyje, jeśli nie zaufa, że matka wróci. Dorosły nie wyjdzie z domu, jeśli nie zaufa, że most się nie zawali. Biblia jednak dodaje do tego coś więcej: „Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, i przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy” (Hbr 11,1). Czyli: miej zaufanie nawet wtedy, gdy wszystkie kalkulacje mówią, że to się nie uda. Psychologia nazwie to „odpornością psychiczną” i „drogą do siebie”, a Paweł, drogą do Boga. W praktyce chodzi o to, by nie tracić gruntu pod nogami, nawet jeśli ziemia pęka. Nadzieja jest jak ten sms, który nie przyszedł, ale wciąż sprawdzasz telefon. Psychologowie powiedzą, że to „mechanizm regulacji emocji w obliczu braku pewności”. Biblia mówi prościej: nadzieja jest kotwicą duszy (Hbr 6,19). Kotwicą, czyli czymś, co trzyma cię na miejscu, kiedy ocean wali huraganem w twarz Bo nadzieja nie jest tanim optymizmem, takim: „jakoś to będzie”. To raczej ciche:

- Będzie ciężko, ale jeszcze się podniosę. To jak stać w ciemnym pokoju i wiedzieć, że ktoś już włączył światło, tylko żarówka potrzebuje sekundy. A miłość? Tu Paweł się nie patyczkuje: „Choćbym miał wszelką wiarę i nadzieję, a miłości bym nie miał - jestem niczym” (por. 1 Kor 13). Psychologia też to potwierdza. Ludzie, którzy na prawdę nie kochają, zapadają się w samotność jak dom bez fundamentów. Masz sukcesy, masz zdrowie, masz nawet poczucie humoru, ale jeśli nie masz miłości, to wszystko jest jak tost bez masła i konfitury: sucha męka. Miłość nie jest tu romantycznym uniesieniem, tylko wyborem. To decyzja:

- zostanę przy tobie, nawet jeśli jesteś łobuzem. Biblia idzie jeszcze dalej:

- miłość cierpliwa jest, łaskawa jest, nie szuka swego. A psychologia dodaje: to właśnie ten stan reguluje nasze emocje, pozwala nam żyć dłużej, być zdrowszymi i bardziej ludzkimi. *** Wyobrażam je sobie jak trzy cienkie nici, które splatają się w jedno. Wiara daje kierunek, nadzieja daje siłę, a miłość daje sens. Bez jednej z nich sznur się przetrze. I nagle Paweł brzmi nie jak kaznodzieja z pierwszego wieku, ale jak terapeuta, który siedzi w fotelu i mówi:

- Wiesz, możesz nie mieć wszystkiego. Ale jeśli złapiesz się tych trzech, to nie zatoniesz. A potem poprawia okulary, (no dobra, chyba nie nosił okularów, ale… ) mruga do ciebie i mówi:

- A największa jest miłość.

- Bo na końcu życia Piotr nie zapyta, ile miałeś lajków, ale ile serc naprawdę ci zaufało, ile dusz przy tobie odpoczęło.