Zacznijmy od tego: twój mózg to nie przyjaciel. To urządzenie do przetrwania. Mówi ci: „Uciekaj”, nawet gdy chcesz zostać. Mówi: „Nie jesteś wystarczający”, nawet gdy ktoś właśnie cię całuje w czoło. Mówi: „To nie ma sensu”, kiedy jesteś o włos od sensu. Twój mózg, jak głosi stary żydowski dowcip, to lojalny służący z paranoją i tendencją do przesady. A uczucia? Uczucia to jak włosy w odpływie - czasem należą do ciebie, a czasem do kogoś, kto był tu wcześniej. „Serce jest zdradliwsze niż wszystko inne i nieuleczalne” - mówi Bóg w Księdze Jeremiasza (17,9). To nie manifest cynizmu. To ostrzeżenie. I dobra wiadomość zarazem. Bo jeśli twoje serce może cię oszukać, to znaczy, że nie musisz za nim ślepo iść. Ale jak się z tym wszystkim żyje? W skrócie: - trudno. Każdy z nas zna ten dzień, kiedy stoisz pod prysznicem i myślisz: „Ile jeszcze? Ile razy jeszcze mam się podnosić?” A potem suszysz włosy i coś mówi, że „Bóg cię kocha” i masz ochotę rzucić w niego kubkiem po kawie. Ale potem, potem przychodzi ta chwila. Nie spektakularna. Nie objawienie w stylu hollywoodzkim. Raczej: światło wpadające przez firankę. Dłoń dziecka na twoim ramieniu. Słowo z Psalmu, które brzmi jak twój własny głos sprzed katastrofy: Choćbym chodził doliną cienia śmierci, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną (Ps 23,4) I wtedy coś się przesuwa. Nie na zewnątrz. W tobie. I to „coś” nie krzyczy: „Zwyciężyłeś!” To „coś” mówi: „Jestem. Nadal jestem.” Nie każda myśl zasługuje na twoje zaufanie. Nie każdy impuls to prawda. I najważniejsze: można żyć z bólem, nie oddając mu sterów. Aaron Beck - ojciec terapii poznawczo-behawioralnej - powtarzał, że najczęściej cierpimy nie przez fakty, ale przez ich interpretację. Bóg mówi to samo, tylko prościej: „Nie lękaj się.” Albert Camus pisał: „W głębi zimy odkryłem, że jest we mnie niezniszczone lato.” Rainer Maria Rilke dodaje: „Prawdziwa miłość zaczyna się tam, gdzie nie oczekujemy niczego w zamian.” A Jezus? Jezus nie mówi: „Zrozum siebie.” Mówi: „Pójdź za mną.” To różnica. Bo my chcemy się ogarnąć, zanim do Niego przyjdziemy. A On mówi: „Chodź. Będziemy się ogarniać po drodze.” Więc tak: wszystkie twoje drogi - te, które znałeś, które przeszły ci przez myśl, które zbudowałeś z lęku i samotności - prowadzą do śmierci. Ale Bóg… Bóg zrobił coś bezczelnego. Włożył życie do grobu. I to nie koniec. To dopiero początek. Jeśli chcesz, jeśli jeszcze w tobie coś drga, coś tęskni - to Jego głos mówi dzisiaj: „Nie musisz rozumieć. Wystarczy, że będziesz blisko.” I nie - nie wszystkie twoje myśli mówią prawdę. Ale Ten, który cię stworzył, nie ma w sobie ani cienia kłamstwa. I kiedy mówi „kocham cię” - to nie jako slogan. To jak tlen. Na każdy dzień. Nawet ten najciemniejszy. Zwłaszcza ten.
Twój mózg to nie wyrocznia
Zacznijmy od tego: twój mózg to nie przyjaciel. To urządzenie do przetrwania. Mówi ci: „Uciekaj”, nawet gdy chcesz zostać. Mówi: „Nie jesteś wystarczający”, nawet gdy ktoś właśnie cię całuje w czoło. Mówi: „To nie ma…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.