Zacznijmy od sceny, której nikt nie widział. Mojżesz stoi na górze. Kamienne tablice już prawie wyryte. Pot, pył i dłonie, które uczą się Bożego alfabetu. A na dole - lud. Lud, który nie zna cierpliwości. Lud, który tańczy wokół cielca, bo nie umiał poczekać. W Biblii cierpliwość to nie jest bierne trwanie. To jest zaufanie w ruchu. To decyzja, że nie potrzebujesz dziś dowodów, bo wierzysz, że prawda przyjdzie. Jak poranek. Jak świt po długiej, bolesnej nocy. Ale nie oszukujmy się - współczesność nie lubi cierpliwości. Ona woli kliknięcie, potwierdzenie, emotkę z sercem. Gdy nie odbierasz telefonu przez pięć minut, ktoś już w głowie pisze ci epitafium albo oskarżenie. Cierpliwość jest dziś jak człowiek w płaszczu pod katedrą - stoi, choć wszyscy przemykają obok, nerwowo zerkając na zegarek. A jednak… Jak mówi św. Paweł w Liście do Koryntian: „Miłość cierpliwa jest”. Zwróć uwagę - nie… urocza. Nie. Jest… cierpliwa. To pierwsza z cech. Bo miłość, która nie potrafi czekać, nie jest jeszcze miłością. Jest zachcianką. Jest echem niedojrzałości. Psychologia mówi podobnie - cierpliwość to zdolność odroczenia gratyfikacji. To umiejętność trzymania w dłoni pustki i nie robienia z niej tragedii. Dziecko sięga po cukierka. Dorosły - potrafi go odłożyć. Ale tylko człowiek dojrzały duchowo potrafi powiedzieć: - nie potrzebuję cukierka, żeby wiedzieć, że jestem kochany. W literaturze pięknej cierpliwość często ma twarz kobiety. Czeka Penelopa, nie dlatego, że nie ma nikogo innego, ale dlatego, że zna wagę tego, co miała. Czeka też ojciec syna marnotrawnego - nie z wyrzutem, ale z otwartymi ramionami. Jakby mówił: - wiedziałem, że wrócisz. - Nie wiedziałem kiedy. Ale to nie miało znaczenia. Cierpliwość to cnota niedzisiejsza, niemodna, trudna. To akt buntu wobec kultury „już”. Ale też najgłębszy akt miłości. Bo prawdziwie kochasz nie wtedy, gdy wszystko się układa. Ale wtedy, gdy nic się nie układa, a Ty wciąż zostajesz. Nie z przyzwyczajenia. Z wyboru. Może więc dziś nie musisz jeszcze wszystkiego rozumieć. Może nie musisz mieć natychmiastowego znaku z nieba, wiadomości od Boga na Messengerze. Może wystarczy, że powiesz sobie: - to, co dobre, dojrzewa powoli. Jak winogrono pod słońcem. Jak człowiek pod spojrzeniem miłości. A jeśli czujesz, że nie masz już siły czekać - nie czekaj. Po prostu bądź. Obecny. Oddychający. Zdolny, by kochać mimo braku efektów. Bo cierpliwość to nie tylko czekanie. To miłość rozłożona w czasie. I jeśli dasz jej szansę - uleczy wszystko.
Scena, której nikt nie widział
Zacznijmy od sceny, której nikt nie widział. Mojżesz stoi na górze. Kamienne tablice już prawie wyryte. Pot, pył i dłonie, które uczą się Bożego alfabetu. A na dole - lud. Lud, który nie zna cierpliwości. Lud, który…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.