WYZWOLENIE EWANGELII CZ. 2. ~ EWANGELIA ZA 4666 BRUTTO, czyli o tym, jak bardzo człowiek potrzebuje być widziany nie tylko w niedzielę „Bóg nie może chcieć biedy. Bóg może chcieć miłości.” ~ Leonardo Boff Pani Teresa pracuje w piekarni. Zaczyna o czwartej. Wstaje o trzeciej. Ma 62 lata, jedną nerwoból, trzy kręgi w ruinie i dwoje dorosłych dzieci, które nadal nie mają gdzie mieszkać. W kościele siada z tyłu. Cicho. Żeby nie przeszkadzać. Pan Grzegorz z kolei od ośmiu lat na ochronie. 12 godzin za 24 złotych na rękę. Posiłki regeneracyjne to bułka i kawa sypana jak ziemia z cmentarza. Raz w miesiącu słyszy w konfesjonale, że powinien „więcej się otworzyć na łaskę”. Myśli wtedy, że gdyby otworzył lodówkę, a tam była łaska, to może by nawet uwierzył. I to nie są żarty. To jest życie. 3510 zł na rękę. Bo zanim wypłata, to jeszcze ZUS, podatki, raty, przedszkole, rachunki, siostra, co znowu prosi. I zanim się człowiek obejrzy, to zostało 172 złote. I pytanie: czy wystarczy do końca miesiąca, czy do końca dnia. *** „Wiara, która nie przekłada się na sprawiedliwość, jest bluźnierstwem.” ~ Jon Sobrino Nazywamy pracę „powołaniem”. Ale kiedy ostatnio ktoś zapytał kasjerkę w Biedronce, czy dobrze się czuje w swoim powołaniu? Czy ktoś pogłaskał kuriera po ramieniu i powiedział: „Błogosławione są twoje stopy, które przynoszą przesyłki z Allegro”? Nie. Bo traktujemy pracę jak tło. Jak coś, co trzeba przeżyć między niedzielą a nadzieją, że kiedyś będzie lepiej. Ale przecież Bóg nie stworzył człowieka po to, by się wypalał w systemie. Stworzył go po to, by żył. A Ewangelia? Ona nie powinna być czytana tylko w kościele. Ona powinna pachnieć potem. I kawą ze stacji. I stresem przed deadline’em. Bo jeśli Bóg nie mieści się w systemie grafików i niedocenienia, to znaczy, że coś jest nie tak. *** Pan Michał zna się na elektryce. Ale od pięciu lat robi co popadnie, złota rączka w mieście bez wdzięczności. Kiedyś poszedł do urzędu zapytać o dofinansowanie na działalność. Pani spojrzała na jego dłonie i powiedziała: - Ale pan nic nie ma. A on właśnie to „nic” wnosił od piętnastu lat na każdy plac budowy. I wynosił z siebie wszystko. To właśnie o nim Biblia mówi, gdy Jezus siada i patrzy na ludzi zmęczonych i utrudzonych, i mówi: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście…” Nie mówi: „wszyscy, którzy macie czas na rekolekcje i wyciszenie”. Mówi: „wszyscy”, którzy się rozsypujecie, bo wasz wkład nie mieści się w arkuszach oceny. *** Jest tam, gdzie szef krzyczy przez radio. Gdzie ktoś płacze w kiblu w czasie przerwy. Gdzie ludzie robią ponad stan, bo „może będzie premia”. Gdzie kobieta nie idzie na L4, bo boi się, że ją wymienią. Gdzie mężczyzna od trzech miesięcy milczy w domu, bo nie chce znowu usłyszeć, że „trzeba było zostać w IT”. Tam jest Bóg. Nie w wersji uśmiechniętej z obrazka. Ale zmęczony. Cichy. Gotowy przytulić. Albo przynajmniej powiedzieć: „Widzę cię.” *** Zbawienie nie jest wielką nagrodą na końcu życia. Ale odwagą, by nie zwariować w środku dnia. Zbawienie to może moment, gdy ktoś powie: „Nie musisz zasługiwać. Jesteś wart zbawienia i miłości. Darmo.” To nie jest Ewangelia za 24 zł. (A cena Biblii Pallotinum poraża!) Ani za wypasioną brykę proboszcza. To Ewangelia za miłość. Za godność. Za to, że nikt nie powinien pracować i wstydzić się swojej pracy jednocześnie. *** Pani Teresa pod koniec dnia siada na ławce. W ręce trzyma reklamówkę i kanapkę z serem. Obok niej ktoś zostawił karteczkę. Małym pismem, krzywo, ale wyraźnie: „Jesteś ważna. Bóg Cię widzi.” Zjada kanapkę i się nie uśmiecha. Ale przez chwilę przestaje się garbić. To może tyle. Ale może aż tyle.
WYZWOLENIE EWANGELII CZ.
WYZWOLENIE EWANGELII CZ. 2. ~ EWANGELIA ZA 4666 BRUTTO, czyli o tym, jak bardzo człowiek potrzebuje być widziany nie tylko w niedzielę „Bóg nie może chcieć biedy. Bóg może chcieć miłości.” ~ Leonardo Boff Pani Teresa…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.