Wyobrażam sobie, że jeśli mielibyśmy napisać scenariusz wejścia Boga na świat, wzięlibyśmy scenę z hollywoodzkiego kina akcji: pioruny, złote światło, chóry anielskie wykonujące coś między Händlem a rock operą. A tymczasem… Betlejem. Noc. Para śpiących turystów bez rezerwacji i dziecko, które nic nie mówi, tylko płacze, jakby już od początku wiedziało, że przyszedł tu do ludzi, którzy nie słuchają. I to właśnie jest skandal, ale też najpiękniejsza wiadomość w historii: łaska i prawda nie przyszły jako teoria a nawet teologia, przyszły jako osoba. Nie ma podręcznika. Jest Dziecko. Wcielenie, czyli Bóg, który już nie dyktuje z nieba, tylko pyta: „Masz ręce? Mogę je potrzymać?”. Przez wieki Izrael czekał na Króla. A dostał Kogoś, kto zaczął od bycia bezbronnym. To tak, jakbyśmy całe życie prosili Boga o rozwiązanie, a On przyszedł jako pytanie. My chcemy siły. On proponuje relację. I tu zaczyna się napięcie: łaska i prawda. Gdyby Bóg przyszedł tylko z prawdą mielibyśmy prawo, zasady, rubryki do odhaczenia. Ale On przyszedł też z łaską czyli jakby powiedział: - Wiem wszystko, a mimo to cię chcę. To jest wiadomość, która kiwa głową, gdy płaczesz, ale też klepie cię po ramieniu, gdy masz ochotę się poddać: „Wstawaj, to nie koniec sezonu”. Łaska bez prawdy to miękki fotel; wygodny, aż człowiek zapomina wstać. Prawda bez łaski to krzesło z gwoździami; poprawia postawę, ale nie da się na nim żyć. Jezus przyszedł jako pełnia jednego i drugiego. Łagodność, która nie udaje naiwności. Konfrontacja, która nie upokarza. Zadziwiające jest to, że On nie przyszedł, żeby wygrać dyskusję, udowodnić swoje. Przyszedł, żeby nas przeprowadzić. Łaska to „chodź”. Prawda to „tędy”. Jedno mówi: „nie jesteś sam”. Drugie: „ale nie możesz zostać tam, gdzie jesteś”. Nie wiem, jak ty, ale ja tego potrzebuję. Bo są dni, kiedy moje serce wygląda jak biuro niespełnionych marzeń: kartony bólu, kable wstydu, i gdzieś w rogu, pod stertą papierów, małe pudełko z napisem „nadzieja - nie wyrzucać”. I wtedy przychodzi łaska. Siada na podłodze i mówi: „Chcesz to rozpakować razem?”. Prawda dokłada: „Ale nie zatrzymuj tych śmieci”. Może dlatego Biblia nie zaczyna się od pouczenia, ale od opowieści. Bo łaska i prawda to nie doktryna, tylko Domino w sercu. Najpierw: - Jesteś kochany. Potem: - Więc wstań. Jeśli to prawda, to życie nie jest już sprawdzianem. Jest podróżą. Taką, którą da się przejść nawet, jeśli czasem trzeba iść na czworakach. Bo na końcu nie czeka egzaminator. Czeka Ten, który przyszedł jako dziecko. I może właśnie dlatego, pomimo wszystko, możemy być radośni. Nie głośno. Raczej jak ktoś, kto znalazł w kieszeni stary bilet; dowód, że kiedyś już był w miejscu, gdzie naprawdę żył. Łaska i prawda. Miłość i odwaga. Dar i droga. A między nimi ty. I On, który mówi: - Nie spiesz się. Nie upadaj na duchu. Idziemy razem. *** „A to Słowo stało się ciałem i mieszkało wśród nas (i widzieliśmy jego chwałę, chwałę jako jednorodzonego od Ojca), pełne łaski i prawdy.” Jana 1:14 UBG
Wyobrażam sobie, że jeśli mielibyśmy napisać scenariusz…
Wyobrażam sobie, że jeśli mielibyśmy napisać scenariusz wejścia Boga na świat, wzięlibyśmy scenę z hollywoodzkiego kina akcji: pioruny, złote światło, chóry anielskie wykonujące coś między Händlem a rock operą. A…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.