Wielki Piątek to nie tylko liturgiczna pamiątka o morderstwie w majestacie prawa, ale także studium rozpadu człowieka w świecie, który działa według logiki użyteczności, strachu i biologicznego instynktu przetrwania, ponieważ gdy usuwa się z tej historii aurę świętości i pozostawia same fakty, widać mechanizm znany z każdej epoki: - jednostka przegrywa nie dlatego, że jest winna, ale, że nikt nie uznał za opłacalne stanąć po jej stronie. (Znasz to, prawda?) Jezus tego dnia doświadcza czegoś, co współczesna psychologia nazwałaby całkowitym rozpadem sieci wsparcia, ponieważ najpierw odpada Judasz, potem Piotr, a na końcu uczniowie (znacie to gdy życie was przygniotło?), co Ewangelia Mateusza notuje bez komentarza: „Wtedy wszyscy uczniowie opuścili Go i uciekli” (Mt 26,56) Jest to jedno z najbardziej bliskich życia współczesnego człowieka zdań Nowego Testamentu, ponieważ nie ma w nim heroizmu, jest tylko fakt: - strach często okazuje się silniejszy niż miłość, - lepiej uciec przed konfrontacją i się schować (?!) Tłum zachowuje się dokładnie tak jak każda zbiorowość w historii, ponieważ jeszcze kilka dni wcześniej Jezus był potrzebny jako symbol nadziei, a teraz staje się problemem politycznym, który należy usunąć. Ewangelia Marka zapisuje brutalną prostotę tego wyboru: „A oni znowu zawołali: Ukrzyżuj Go!” (Mk 15,13) Ten krzyk nie jest fanatyzmem. To zwykła psychologia tłumu. A Jezus? On milczy, co w tej historii jest jednym z najbardziej niepokojących szczegółów, ponieważ człowiek niewinny zwykle próbuje się bronić, natomiast człowiek, który rozumie, że system nie szuka prawdy, lecz potwierdzenia własnej siły, decyzji, przestaje mówić… „Lecz Jezus już nic nie odpowiedział, tak że Piłat się dziwił” (Mk 15,5) To milczenie przypomina raczej formę egzystencjalnego sprzeciwu niż bezradność. Piłat nie jest przedstawiony jako potwór, to wzorowy administrator imperium, który próbuje znaleźć rozwiązanie polityczne, co potwierdza scena: „Nie znajduję w Nim żadnej winy” (J 18,38) A jednak chwilę później wydaje Go na śmierć. Ten mechanizm dobrze rozumiał historyk rzymski Tacyt, który w Rocznikach zapisze chłodno: „Christus, od którego wzięła nazwę ta sekta, poniósł najwyższą karę za rządów Tyberiusza, z wyroku prokuratora Poncjusza Piłata.” (Tacyt, Annales XV, 44) To jedno zdanie rzymskiego historyka, pozbawione teologii, brzmi niemal jak notatka policyjna. Ciało Jezusa powoli przestaje funkcjonować, a Ewangelia Jana zachowuje jedno zdanie, które ma wymiar niemal medyczny: „Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: Pragnę.” (J 19,28) Z punktu widzenia medycyny i biologii ukrzyżowanie oznaczało narastające uduszenie i odwodnienie, co potwierdzają badania historyczno-medyczne (np. William D. Edwards, On the Physical Death of Jesus Christ, Journal of the American Medical Association, 1986). Najbardziej radykalny moment przychodzi jednak w chwili, gdy Jezus wypowiada słowa: „Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?” (Mt 27,46; por. Ps 22,2) Teologia widzi tu cytat Psalmu, lecz psychologia widzi doświadczenie graniczne: człowiek umiera, nie czując już nawet pocieszenia wiary. Pod krzyżem pozostają kobiety, co Ewangelia Jana zapisuje niemal dokumentacyjnie: „A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena.” (J 19,25) Z historycznego punktu widzenia jest to szczegół zaskakujący, ponieważ w świecie żydowskim świadectwo kobiet miało ograniczoną wartość prawną (por. Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela, IV, 8,15), a jednak tradycja nie próbuje tego ukryć. Józef z Arymatei pojawia się jako postać cicha, niemal anonimowa: „Przyszedł Józef z Arymatei, poważany członek Rady (…) i odważnie udał się do Piłata i poprosił o ciało Jezusa.” (Mk 15,43) To jedno z tych zdań, które pokazują dramat sumienia: człowiek, który wcześniej milczał, podejmuje działanie dopiero wtedy, gdy jest już za późno, by coś zmienić. Apokryfy próbują dopowiedzieć emocjonalne szczegóły, jak np. Ewangelia Nikodema (Acta Pilati), która rozwija dialogi świadków męki oraz reakcje setnika, próbując odpowiedzieć na pytanie, jak zwykli ludzie mogli uczestniczyć w wydarzeniu, którego sens przekraczał ich rozumienie. Podobnie w apokryficznych Acta Pilati pojawia się motyw niepokoju Piłata i jego żony, znany też z Ewangelii Mateusza: „Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z Jego powodu.” (Mt 27,19) Najbardziej jaskrawe pozostaje jednak to, że Jezus nie ginie z rąk demonów, lecz ludzi całkowicie zwyczajnych: religijnych przywódców broniących porządku doktryny, rzymskiego urzędnika dbającego o stabilność prowincji, żołnierzy wykonujących rutynową egzekucję i tłumu reagującego jak każdy tłum w historii. Ewangelia Łukasza zapisuje zdanie, które brzmi jak diagnoza całej sytuacji: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.” (Łk 23,34) Nie jest to uniewinnienie. Jest to raczej opis podłej ludzkiej kondycji w szale zabijania. I dlatego Wielki Piątek pozostaje wydarzeniem niepokojącym nie dlatego, że pokazuje cierpienie chrześcijańskiego Boga, lecz dlatego, że pokazuje normalność świata zdolnego zabić człowieka niewinnego bez poczucia, że wydarzyło się coś wyjątkowego. To właśnie czyni tę historię ponadczasową. Nie pytanie, czy bylibyśmy zdolni do heroizmu, lecz pytanie znacznie bardziej niewygodne, które stawia także Dostojewski w Braciach Karamazow, gdy pokazuje powrót Chrystusa w świecie Wielkiego Inkwizytora: - czy rozpoznalibyśmy Go, czy raczej, jak tamci ludzie… uznalibyśmy, że lepiej, żeby jednak nie komplikował nam życia. I zabralibyśmy się za malowanie pisanek.
Wielki Piątek to nie tylko liturgiczna pamiątka…
Wielki Piątek to nie tylko liturgiczna pamiątka o morderstwie w majestacie prawa, ale także studium rozpadu człowieka w świecie, który działa według logiki użyteczności, strachu i biologicznego instynktu przetrwania,…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.