„W pokoju zarówno się położę, jak i zasnę, bo Ty sam, Panie, pozwalasz mi mieszkać bezpiecznie.” Psalm 4:9 (BT) *** Niektórzy ludzie kładą się spać jak żołnierze po bitwie; z telefonem pod poduszką, w gotowości, żeby bronić się przed światem. Bo przecież świat nie śpi. On scrolluje, komentuje, ocenia. Ale Dawid, autor psalmu, kładł się w pokoju. Jakby spał w reklamie kołdry, a nie w realnym życiu, gdzie rachunki wiszą nad łóżkiem jak nietoperze. Ale Bóg nie obiecał, że zabierze ci powody do niepokoju. On po prostu obiecał ci pokój. Czyli: - nie usunie bałaganu, ale da ci kołdrę, w której ten bałagan nie jest już taki groźny. Zasypianie to akt wiary większy niż uczestnictwo pięciu nabożeństwach dziennie i owszem, ważne rytuały, ale potrzebne inaczej. A sen? To samotny lot nad przepaścią, z nadzieją, że po drugiej stronie czeka poranek. Większość z nas nie zasypia, tylko zapada się w zmęczenie. Nosimy lęki do łóżka jak dzieci misie, żeby nie czuć się samotni. A może chodzi o to, by wreszcie zrozumieć, że nie musisz zasypiać bez strachu ale wystarczy, że zasypiasz pomimo niego? Ten werset to mały buntownik wśród psalmów. Nie o cudach, nie o aniołach, tylko o spaniu. O zwykłym, śmiertelnym spaniu, które nagle staje się metaforą zaufania. Dawid nie mówi: „nie mam wrogów”, tylko: „kładę się mimo nich”. To zdanie można by napisać na drzwiach każdej sypialni, gdzie ktoś próbuje przeżyć noc z własnymi myślami: - W pokoju się położę i zasnę. Nie dlatego, że świat jest łagodny, ale dlatego, że ja przestaję walczyć z tym, czego i tak nie zmienię do rana. To nie jest pobożność. To rozsądek. Bo kto śpi spokojnie, ten już trochę wygrał. A Bóg, jeśli gdzieś naprawdę mieszka, to pewnie w tych kilku sekundach między ostatnim westchnieniem a pierwszym snem, kiedy człowiek na moment naprawdę wierzy, że wszystko jest dobrze. Bo dlaczego nie, skoro On jest z nami? Dobrej, błogosławionej nocy.