W historii chrześcijaństwa istnieje coś wyjątkowo podejrzanego w fakcie, że największą fascynację ludzi budzą ci święci, którzy wcześniej żyli tak, jakby próbowali obrazić samego Boga samym swoim oddechem, ponieważ przeciętny człowiek, choć oficjalnie deklaruje umiłowanie cnoty, w rzeczywistości ufa bardziej komuś, kto zna smak upadku, niż komuś, kto przez całe życie pachniał kadzidłem i poprawnością. Dlatego Maria Egipcjanka pozostaje figurą niewygodną, niemal nieprzyzwoitą dla współczesnego chrześcijaństwa marketingowego, które z lubością produkuje uśmiechnięte obrazki ludzi pięknych, spokojnych i wewnętrznie uporządkowanych, jakby zbawienie było efektem odpowiedniego planowania dnia, kilku webinarów o rozwoju osobistym i picia ciepłej wody z cytryną. Tymczasem ona była… katastrofą. Nie metaforyczną. - Prawdziwą. Kobietą, która zrozumiała wcześniej niż większość świata, że pożądanie daje władzę, a ciało może stać się walutą skuteczniejszą niż pieniądz, ponieważ człowiek gotów jest sprzedać rozsądek za kilka sekund iluzji, iż został wybrany spośród innych istnień dryfujących przez noc własnego niespełnienia. I właśnie tutaj jej historia staje się niepokojąco współczesna, ponieważ żyjemy w epoce, w której ogromna część relacji międzyludzkich przypomina gigantyczny targ emocjonalny, gdzie ludzie wystawiają siebie niczym produkty, poprawiają twarze filtrami, preparują osobowości pod oczekiwania odbiorców, a później, gdy gasną ekrany telefonów, siedzą w ciszy przypominającej pustynię po końcu świata. Maria Egipcjanka nie potrzebowałaby dziś pustelni. Wystarczyłby jej dostęp do internetu. Być może właśnie dlatego jej legenda jest schowana w kościelnych annałach, bo brzmi groźnie. Mówi o czymś, czego kultura współczesna panicznie się boi; - o momencie, w którym człowiek zostaje sam ze sobą bez publiczności, erotycznego napięcia, bez zachwytu innych ludzi i możliwości natychmiastowego znieczulenia samotności, kolejnym kontaktem, zakupem, romansem, albo powiadomieniem. Pustynia w dawnych czasach była miejscem geograficznym. - Dziś pustynią staje się mieszkanie po północy. - Samochód stojący na parkingu supermarketu. - Łazienka, do której ktoś wychodzi podczas rodzinnego spotkania tylko po to, by przez kilka minut patrzeć w ekran i przypominać sobie, że jeszcze istnieje. Najbardziej prowokujące w historii Marii Egipcjanki okazuje się jednak coś innego, mianowicie fakt, że ona nie uciekła od grzechu ku uśmierzeniu religią, lecz w stronę ciszy tak ogłuszającej, iż większość współczesnych ludzi psychicznie by jej nie wytrzymała, ponieważ człowiek przyzwyczajony do ciągłego pobudzania emocji zaczyna traktować spokój jak formę śmierci. Dzisiejszy świat przypomina ogromne kasyno bodźców, w którym każdy próbuje zagłuszyć własne wnętrze muzyką, serialami, seksem, polityką, aktywnością, alkoholem, zakupami albo obsesyjnym udowadnianiem swojej wartości obcym ludziom na Instagramie, których i tak za kilka miesięcy przestanie pamiętać. Maria zrobiła coś dokładnie odwrotnego; weszła w ciemność świadomie, jak ktoś, kto rozumie, że jedyną drogą wyjścia z piekła pozostaje przejście przez jego środek. I być może właśnie dlatego jej historia przetrwała tyle wieków. Nie dlatego, że była święta tylko, że była szczerze prawdziwa. A prawda, nawet jeśli przez chwilę pachnie potem, kurzem, rozpaczą i niespełnionym pragnieniem, zawsze ostatecznie okazuje się bardziej pociągająca niż wszystkie starannie wyprasowane kłamstwa świata. *** Maria Egipcjanka żyła prawdopodobnie na przełomie IV i V wieku. Według chrześcijańskiej tradycji pochodziła z Egiptu i jako bardzo młoda kobieta uciekła do Aleksandrii, gdzie przez lata prowadziła życie przepojone seksualnością, prowokacją i poszukiwaniem intensywnych doznań. Nie była jednak przedstawiana wyłącznie jako „grzesznica”, lecz jako człowiek uzależniony od emocji, pożądania i potrzeby nieustannego potwierdzania własnej wartości przez innych ludzi. Przełom miał nastąpić podczas pielgrzymki do Jerozolimy. Według legendy niewidzialna siła nie pozwoliła jej wejść do Bazyliki Grobu Pańskiego. To doświadczenie doprowadziło ją do gwałtownej przemiany duchowej. Porzuciła dawne życie i udała się na pustynię po drugiej stronie Jordanu, gdzie przez kilkadziesiąt lat żyła samotnie, w ascezie, modlitwie i zmaganiu z własnym ciałem, pamięcią oraz pragnieniami. Jej historię miał odkryć mnich Zozym z Palestyny, który spotkał ją pod koniec życia i przekazał opowieść o wyniszczonej pustynią kobiecie, posiadającej niezwykłą duchową siłę i wewnętrzny pokój. Najważniejszym źródłem jej biografii stał się późniejszy „Żywot Marii Egipcjanki”, przypisywany Sofroniuszowi z Jerozolimy z VII wieku. Maria Egipcjanka nie pozostawiła po sobie żadnych własnych pism. Wszystko, co o niej wiadomo, pochodzi z przekazów hagiograficznych, łączących elementy historii, legendy i duchowego symbolu. Nigdy też nie została kanonizowana w formalnym znaczeniu, ponieważ żyła w epoce poprzedzającej rozwinięcie kościelnych procedur kanonizacyjnych. Jej świętość została uznana przez wielowiekową tradycję i kult wiernych zarówno na chrześcijańskim Wschodzie, jak i Zachodzie. Z czasem stała się jedną z najbardziej niezwykłych postaci chrześcijaństwa, symbolem radykalnej przemiany człowieka, który po latach życia w chaosie i uzależnieniu od świata próbuje odnaleźć siebie w ciszy, Ewangelii, samotności i duchowej prawdzie.