Tak z stoi w Biblii: Bóg odpoczął siódmego dnia. Tak stoi w naszym życiu: odpoczywamy tylko wtedy, gdy padnie nam internet, a i wtedy czujemy niepokój. Bo może coś ważnego się dzieje, a nas w tym nie ma. Nie chodzi już o piekło i niebo. Chodzi o powiadomienia. O to, kto napisał, kto nie odpisał, i dlaczego Bóg od tylu dni nie reaguje na nasze wiadomości. Zdziwiłbyś się, jak dobrze nauczyliśmy się współżyć z demonami. Parzymy im kawę, gdy jesteśmy sami. Pozwalamy prowadzić samochód, kiedy jesteśmy zbyt zmęczeni, żeby myśleć. Niektórzy z nich noszą garnitury i mają legitymacje poselskie. Inni prowadzą podcasty o duchowości. Jeden z moich ulubionych demonów, naprawdę miły typ, organizuje warsztaty z wdzięczności. „Wdzięczność jest walutą duszy” - mówi i wznosi toast matchą. „Dziel się miłością, dawaj. Ale nie waż się jej brać bo to nie po chrześcijańsku” Patrzysz na niego i myślisz: - może już nie taki demon. Ale potem słyszysz, jak szepcze do kogoś obok: „Pamiętaj, jesteś wyjątkowy, tylko udowodnij to wszystkim.” Zło się spersonalizowało. Ma profil, avatar, biogram. Uśmiecha się. Czasem nawet cię motywuje. A aniołowie? Cóż, oni się trochę zmęczyli. Za dużo ludzi modliło się o rabaty, a za mało o ciszę. Niektórzy aniołowie po prostu wyłączyli powiadomienia i zniknęli. Wzięli urlop. Podobno pracują zdalnie. Zostawili po sobie tylko karteczki na lodówkach: „Nie bój się. Sam też potrafisz.” I to w sumie prawda. Tylko że nie zawsze chcemy potrafić. Czasem łatwiej, gdy ktoś stoi obok, nawet jeśli to demon z przyzwoitym gustem muzycznym. A kysz! Żyjemy w epoce po bitwie, o której nikt nie wie, kto wygrał. Demony nie wyglądają już jak wrogowie. Raczej jak współpracownicy z działu PR albo duchowni odziani w szaty osądu i „wiem wszystko najlepiej”. Siedzą obok, w sali konferencyjnej, notują coś w laptopach i kiwają głowami, gdy mówisz, że chcesz coś w życiu zmienić: - Nie przejmuj się - mówią. - Przecież wszyscy tak żyją, - na wygodnej kanapie przed telewizorem. A ty przytakujesz, bo rzeczywiście - wielu tak ma. Tylko czasem, wieczorem, kiedy światło w kuchni jest miękkie jak przebaczenie, coś w tobie szepcze: - Nie. Nie wszyscy. Niektórzy wciąż próbują wierzyć, że człowiek może się zmienić. Że Bóg nie odszedł, tylko czeka, aż ktoś znów do Niego zapuka. I owszem, pomyśli też o sobie. Ale w duchowej równowadze. *** Jeśli chcesz sprawdzić, czy demony żyją pośród nas, spójrz na swoje myśli o trzeciej nad ranem. Na tę, która mówi: - Nie jesteś wystarczająco dobry. I na tę drugą, cichą, która odpowiada: - A jednak kocham cię. Ta druga to anioł. Nieidealny, z potarganym piórem, zmęczony nadgodzinami w duszach ludzi, ale wciąż przy tobie. Może to właśnie nowa ekonomia zbawienia: - anioł na urlopie, demon w krawacie, a człowiek pośrodku w garnku z codziennością, próbujący nauczyć się kochać ciebie i mnie tak, jakbyśmy byli kimś, kogo Bóg naprawdę chciał. *** Może nie będzie apokalipsy. Jeszcze nie teraz. Może nie będzie ognia ani huku. Zło umrze z głodu, kiedy przestaniemy je karmić uwagą. Nie zginie w bitwie. Po prostu zniknie, jak powiadomienie, którego nie klikniesz. A wtedy anioł wróci z wakacji, z piaskiem w skrzydłach i lekkim uśmiechem, usiądzie przy stole, zaparzy ci herbatę, spojrzy w oczy i powie: - Nieźle ci poszło, człowieku. - Świat jeszcze trochę pożyje. I może wtedy zrozumiesz, że zbawienie nigdy nie było nagrodą tylko chwilą, w której po raz pierwszy od dawna niczego nie musisz udowadniać. Bo On obdarzył Cię łaską i miłością. - Czy potrafisz to przyjąć?
Tak z stoi w Biblii: Bóg odpoczął…
Tak z stoi w Biblii: Bóg odpoczął siódmego dnia. Tak stoi w naszym życiu: odpoczywamy tylko wtedy, gdy padnie nam internet, a i wtedy czujemy niepokój. Bo może coś ważnego się dzieje, a nas w tym nie ma. Nie chodzi już…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.