Stoisz przed lustrem i powtarzasz sobie wyrok: nie jestem wystarczający. To zdanie brzmi jak echo, które nie ma końca, jak piosenka puszczona w pętli w radiu twojej głowy. I wiesz, co jest najgorsze? Że zaczynasz w nie wierzyć. A tu nagle wchodzi Słowo, II Piotra 1:3, jak ktoś, kto bez pukania otwiera drzwi do twojego mieszkania: „Jego Boska moc obdarzyła cię wszystkim, co potrzebne do życia i pobożności.” To brzmi, jakby ktoś wziął twoją biedę i nazwał ją pełnią. Jakby Kafka nagle przepisał zakończenie swojego Procesu i zamiast przegranej, zamiast beznadziejnego końca, pojawiła się wolność. Literatura współczesna pełna jest bohaterów, którzy całe życie uciekają od swojej słabości. Franz z Bernharda, który nie potrafi przestać mówić, bo inaczej by zamilkł na zawsze. Bohaterowie McCarthy’ego, idący przez spaloną ziemię tylko z resztką nadziei, że gdzieś dalej jest światło. Saunders, który każe nam śmiać się przez łzy nad ludźmi, co próbują wyjść z labiryntu biurokracji, podczas gdy labirynt siedzi w nich. A Bóg mówi: ty już masz wszystko. Nie musisz udawać, że jesteś bohaterem z powieści o wiecznym zwycięstwie. Jesteś bardziej jak postać z Houellebecqa. kruchy, zmęczony, czasem śmieszny w swoim zagubieniu. Ale to właśnie w tym miejscu On zostawia depozyt: moc, która działa wbrew logice. Pomyśl o tym obrazem: człowiek w ciemnym pokoju, w którym nagle ktoś uchyla drzwi i wpada smuga światła. To wciąż ten sam pokój, ten sam brud, te same meble, ale wszystko wygląda inaczej, bo światło nie pyta, czy jesteś gotowy. Ono po prostu wchodzi. Tak na mnie działa ten werset. On nie pyta, czy już ogarnąłeś swoje życie, czy już naprawiłeś swoje błędy. On wchodzi i mówi: „To wystarczy. Ty wystarczysz. Bo Ja jestem.” W literaturze pięknej nie ma bohaterów idealnych. Zresztą, kto chciałby ich czytać? Kochamy tych, którzy się potykają, błądzą, wstają i znów się łamią. Dlatego Biblia tak dobrze wskakuje do naszej głowy: bo przypomina, że twoja historia jest prawdziwa właśnie wtedy, gdy jest nieidealna. I tu jest przewrót: być wystarczającym nie znaczy być kompletnym. To znaczy być nosicielem tej dziwnej, obcej siły, która przychodzi z zewnątrz, a zostaje w środku. Więc kiedy znów usłyszysz w głowie „nie jesteś wystarczający”, przypomnij sobie, że to zdanie jest tylko kiepsko napisanym monologiem drugoplanowej postaci. A ty jesteś w głównej roli. I scenariusz już dawno został poprawiony. Nie przez ciebie, ale przez Boga. *** Nie jesteś wystarczający i… całe szczęście. Bo dopiero wtedy wchodzi On i robi z twojej biedy cud. *** „Boska Jego potęga obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie Tego, który nas powołał własną chwałą i doskonałością.” II Piotra 1:3 w przekładzie Biblii Tysiąclecia *** II Piotra 1:3 porównawczo: 1. Boska „moc” czy „potęga”? *BT: „potęga” - język majestatu, sugeruje ogromną siłę, która ogarnia wszystko i nie potrzebuje dowodów. „Potęga” podkreśla transcendencję: Bóg jest ponad światem, wszechwładny. To perspektywa wzniosła, ale może brzmieć chłodno, trochę „odlegle”. *BE, *BW, *UBG: „moc” - słowo bliższe codzienności, bardziej dynamiczne. „Moc” to energia działająca tu i teraz, nie tylko abstrakcyjna potęga. Wskazuje, że działanie Boga przenika życie człowieka w praktyce, nie tylko w teologicznej teorii. Egzegeza: oba słowa są prawdziwe, ale niosą inny akcent. „Potęga” budzi respekt, „moc” daje poczucie bliskości. W praktyce chrześcijańskiej lepiej mówić o „mocy” - bo nie chodzi o to, żeby Bóg onieśmielał, ale żeby podnosił. 2. „Doskonałość”, „cnota”, czy „wspaniałość”? BT: „doskonałość” - idea moralnej bezbłędności. To echo greckiego areté - szlachetności, jakości najwyższej. Przekład BT sugeruje, że Bóg powołuje nas do życia moralnie „pięknego”, pełnego cnót i konsekwencji. BW/UBG: „cnota” - staropolski ton, który brzmi trochę jak katechizm: chodzi o prawość, życie według zasad. To tłumaczenie najbardziej etyczne, stawia mocny akcent na moralną poprawność życia. BE: „wspaniałość” - szerokie i plastyczne słowo. Nie tylko moralność, ale też splendor, piękno, chwała. Tu akcent idzie na pełnię życia: estetykę, sens, radość, blask. „Wspaniałość” nie ogranicza się do moralności - dotyczy całego bycia. Egzegeza: wybór słowa kieruje nasze spojrzenie: cnota → patrzymy na życie etyczne, posłuszne zasadom; doskonałość → widzimy moralny ideał, wzorzec do naśladowania; wspaniałość → odkrywamy piękno i pełnię życia w Bogu, nie tylko obowiązek moralny. 3. „Przez poznanie Tego” - wspólny rdzeń W każdym tłumaczeniu sedno jest takie samo: kluczem jest poznanie Boga. To nie intelektualna wiedza, lecz relacja. Greckie epignosis oznacza poznanie pełne, doświadczalne, przemieniające. BT, BE, BW, UBG - wszystkie podkreślają, że dostęp do życia i pobożności nie pochodzi z nas samych, tylko z poznania Chrystusa. *** Synteza BT (potęga, doskonałość): wizja majestatu i moralnego ideału Bóg powołuje nas do świętości, która ma być pełna i „bez skazy”. BW/UBG (moc, cnota): praktyczny ton katechizmowy - życie chrześcijańskie to droga moralnych wyborów i etycznej prawości, możliwych dzięki Bożej mocy. BE (moc, wspaniałość): szersze ujęcie - Bóg daje nam nie tylko narzędzia do bycia „dobrymi”, ale pełnię piękna, sensu, światła. To życie ma być wspaniałe w całej swojej głębi, nie tylko moralnej, ale i egzystencjalnej. *** II Piotra 1:3 w każdym tłumaczeniu mówi o tym samym: masz już wszystko, czego potrzeba. Jeśli patrzysz Tysiąclatką → wzywa cię majestat i doskonałość. - Jeśli Warszawską → powołuje cię cnota i etyka. - Jeśli Ekumeniczną → przyciąga cię wspaniałość i pełnia życia. Trzy różne języki, trzy barwy tego samego przesłania: w Chrystusie nie brakuje ci niczego. *** *BT - Biblia Tysiąclecia (najczęściej używany w Kościele katolickim przekład polski, obecnie w wydaniu V). *BE - Biblia Ekumeniczna (Przekład Ekumeniczny, przygotowany przez Towarzystwo Biblijne w Polsce, wspólny wysiłek wielu Kościołów). *BW - Biblia Warszawska (protestancki przekład z 1975 r., używany głównie w środowiskach ewangelicznych). *UBG - Uwspółcześniona Biblia Gdańska (nowsza wersja dawnej Biblii Gdańskiej, dostosowana do współczesnego języka, często używana w środowiskach protestanckich). Czytaj Biblię. To się opłaca.
Stoisz przed lustrem i powtarzasz sobie wyrok:…
Stoisz przed lustrem i powtarzasz sobie wyrok: nie jestem wystarczający. To zdanie brzmi jak echo, które nie ma końca, jak piosenka puszczona w pętli w radiu twojej głowy. I wiesz, co jest najgorsze? Że zaczynasz w nie…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.