Są takie dni - wiesz, o czym mówię - kiedy nic nie trzyma się kupy. Kiedy życie przypomina źle poskładaną paczkę z meblowego: brakuje śrubki, instrukcja jest po chińsku, a i tak coś zostało na końcu. Przyjaciele się nie odzywają, rachunki się mnożą, a twoja głowa - niby twoja - a nagle siedzi w niej ktoś, kto mówi, że nie dasz rady. Dawid to znał. Tak, ten Dawid - od Goliata. Najpierw był bohaterem, a potem się go bali. Potem go znienawidzili. A potem chciał go zabić człowiek, któremu służył całe życie. Uciekał. Krył się. Próbował ratować godność, ale zamiast tego - udawał wariata. Tak, serio. Ślina mu ciekła po brodzie, oczy miał jak po trzech nocach bez snu, drapał drzwi jak pies. Bo to jedyne, co jeszcze mogło go uratować. Nie brzmi zbyt biblijnie, prawda? A jednak właśnie wtedy - z twarzą odrzuconego, pogubionego, zaszczutego człowieka - Dawid napisał pieśń. Nie skargę. Nie list do sądu. Pieśń. „Będę błogosławił Pana w każdych okolicznościach…” (Ps 34,2) Czyli: nawet tu. Nawet teraz. Nawet kiedy śmierdzę strachem. Bo Bóg - nie ten z katedr, ale ten z jaskiń, piwnic, szpitalnych korytarzy i ciasnych pokoi, gdzie człowiek próbuje nie zwariować - jest obecny. Nie zawsze zmienia sytuację. Ale zmienia perspektywę. I tak: Dawid nadal był ścigany. Nadal nie miał domu. Nadal nic nie wskazywało na happy end. Ale coś się zmieniło. On nie był sam. „Zwróciłem się do Pana i odpowiedział mi. Uwolnił mnie od wszystkich moich obaw.” (Ps 34,5) To nie znaczy: zniknęły problemy. To znaczy: przestały mnie trzymać za gardło. Bóg nie zawsze naprawia wszystko od razu. Ale zawsze otwiera drzwi. Czasem tylko uchylone. Ale wystarczy, żeby wpuścić powietrze. Jeśli dziś czujesz się, jakby świat cię pogonił, ludzie przestali odbierać telefon, a w twoim życiu gra już tylko jedna nuta - niepewność - to chcę ci powiedzieć coś banalnie prawdziwego: To nie koniec. Ten sam Bóg, który wyciągał Dawida z jaskini, może dziś wyciągnąć ciebie spod kołdry. Nie żebyś od razu miał siłę śpiewać. Ale może, żeby po prostu wstać. Napić się wody. Złapać oddech. I powiedzieć: - Jeszcze nie dziś, panie strachu. Jeszcze nie dziś. - Wy, lęki, nie jesteście moje! A jak nie masz słów - pożycz od Dawida. Psalm 34 działa jak kod PIN do Serca Boga. *** Będę błogosławił PANA w każdym czasie, Jego chwała nieustannie będzie na moich ustach. W PANU chlubić się będzie moja dusza; niech usłyszą pokorni i rozradują się. Uwielbiajcie razem ze mną PANA, imię Jego wspólnie wywyższajmy. Szukałem PANA - i odpowiedział mi, i uwolnił mnie od wszystkich moich lęków. Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się, wasze oblicza nie okryją się wstydem. Ten biedak wołał - a PAN go wysłuchał i wybawił ze wszystkich jego ucisków. Anioł PANA zakłada obóz wokół bojących się Go i ratuje ich. Skosztujcie i zobaczcie, jak dobry jest PAN, szczęśliwy człowiek, który się do Niego ucieka! Bójcie się PANA, Jego święci, bo nie cierpią niedostatku ci, którzy się Go boją. Lwięta cierpią biedę i głód, ale szukającym PANA niczego nie zabraknie. Pójdźcie, dzieci, słuchajcie mnie, nauczę was bojaźni PANA. Czy chcesz życia, miłujesz dni, by oglądać dobro? Strzeż języka swego od zła, a warg swoich od mówienia podstępnego. Odwróć się od zła i czyń dobro, szukaj pokoju i dąż do niego. Oczy PANA zwrócone są ku sprawiedliwym, a Jego uszy ku ich wołaniu. Oblicze PANA przeciwko czyniącym zło, by wymazać z ziemi pamięć o nich. Wołali - a PAN ich wysłuchał, i ze wszystkich ich ucisków wybawił. Bliski jest PAN złamanym w sercu, wybawia skruszonych w duchu. Wiele nieszczęść spotyka sprawiedliwego, ale PAN go ze wszystkich wybawia. Strzeże On wszystkich jego kości, żadna z nich nie zostanie złamana. Zło zabija bezbożnego, a nienawidzący sprawiedliwego poniosą karę. PAN wybawia dusze swoich sług; nie będą ukarani ci, którzy się do Niego uciekają. *** Boże, nie wiem, czy potrafię Cię dzisiaj błogosławić. Ale spróbuję. Choćby cicho. Choćby przez zaciśnięte zęby. Choćby przez łzy. Nie mam siły składać rąk, więc składam tylko serce - jak się składa stłuczony kubek. Krzywo, niestarannie. Ale wciąż się da pić. Jeszcze jestem. Panie, słyszałem, że wysłuchujesz biedaków. To się zgadza - jestem biedakiem. Nie mam pewności, nie mam planu B, nie mam nawet siły na porządną herbatę. Mam tylko Ciebie. Patrzę w górę - bo podobno od Ciebie przychodzi światło. Więc czekam. Jak okno w listopadzie. Jak dziecko pod kocem. Jeśli posyłasz aniołów - niech wejdą bez pukania. Niech siądą obok, niech zapytają: „Co dziś boli?” I niech nie poprawiają mi wiary. Niech nie pouczają. Niech po prostu będą. Boże, daj mi oczy, które potrafią jeszcze zobaczyć dobro, i usta, które nie będą wypowiadać przekleństw na samego siebie. Naucz mnie milczenia, które nie rani, i mówienia, które podnosi. Naucz mnie pokoju. Nie tego z Instagrama - ale tego, który pozwala zasnąć bez lęku, że wszystko się rozpadnie. Wiem, że jesteś blisko złamanych w sercu. Więc może już czas. Może dziś. Może właśnie we mnie. Zostań. Nie poprawiaj mnie. Nie oceniaj. Po prostu zostań. Jak Przyjaciel, który nie udaje miłości.
Są takie dni - wiesz, o czym…
Są takie dni - wiesz, o czym mówię - kiedy nic nie trzyma się kupy. Kiedy życie przypomina źle poskładaną paczkę z meblowego: brakuje śrubki, instrukcja jest po chińsku, a i tak coś zostało na końcu. Przyjaciele się nie…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.