Są opowieści, które choć zapisane w starożytnym tekście, nie starzeją się ani o dzień, ponieważ dotykają tego miejsca w człowieku, które, niezależnie od epoki, zawsze reaguje tak samo: - niepokojem, ambicją, zazdrością… i cichą nadzieją, że jednak to wszystko ma sens. Historia Józef syn Jakuba zaczyna się niewinnie, a zarazem niebezpiecznie, bo od snu, który choć wydaje się tylko obrazem, w rzeczywistości jest zapowiedzią porządku świata odwróconego względem tego, który znają jego bracia. Józef, będąc młodym i jeszcze nieprzygotowanym na ciężar własnych słów i czynów, opowiada, że widział snopy kłaniające się jego snopowi, a potem, jakby tego było mało, dodaje, że słońce, księżyc i gwiazdy oddają mu pokłon, czym, nieświadomie, lecz skutecznie, uruchamia w swoich najbliższych mechanizm, który w każdej epoce działa identycznie: jeśli ktoś mówi o swojej przyszłości zbyt jasno, inni zaczynają widzieć w nim zagrożenie. - I dlatego, zanim sen zdąży się spełnić, musi zostać ukarany, bywa, jak wtedy, gdy ja, my jesteśmy zwyczajnie… szczerzy. Bracia, którzy nie potrafią znieść wizji świata, w której nie są na pierwszym planie, najpierw rozważają zabójstwo, a potem, wybierając rozwiązanie, które pozwala im zachować pozory (!) przyzwoitości, sprzedają go do niewoli, wysyłając tym samym nie tylko człowieka, lecz także jego historię w miejsce, gdzie wszystko, co miało sens, przestaje się zgadzać. I tu zaczyna się ciąg zdarzeń, który, choć wygląda jak seria przypadków, w istocie odsłania coś znacznie bardziej niepokojącego: - że droga do spełnienia tego, co prawdziwe, niemal zawsze prowadzi przez miejsca, które wyglądają jak jego zaprzeczenie. Bo Józef, który miał panować, najpierw służy; bo ten, który miał być wywyższony, zostaje upokorzony; ten, który widział jasno, trafia do przestrzeni, w której wszystko jest mętne, niesprawiedliwe i pozbawione logiki. A jednak i tu zaczyna się rozdział, która dla współczesnego człowieka jest niewygodny: - on nie zawiesza swojego życia „na później”, nie uzależnia swojej uczciwości od warunków, które go spotykają, lecz, niezależnie od miejsca, w którym się znajduje, działa tak, jakby sens był czymś, co należy praktykować, iść, działać, a nie czymś, na co się czeka. I kiedy czyta się tę historię uważnie, zaczyna być jasne, że to nie sny są jej osią, lecz sposób, w jaki człowiek przechodzi przez ich niespełnienie. Bo my, którzy żyjemy dziś w świecie, w którym zamiast studni mamy wykluczenie społeczne, zamiast niewoli mamy pracę pozbawioną sensu, a w miejsce więzienia mamy przeciągające się lata stagnacji i wewnętrznych rozterek, robimy coś odwrotnego, choć wydaje się nam, że jesteśmy racjonalni: - odkładamy siebie na później. Mówimy, że zaczniemy być uczciwi, kiedy ktoś to zauważy; - że zaczniemy żyć naprawdę, kiedy pojawi się właściwy moment; - zaufamy, ale dopiero wtedy, kiedy dostaniemy dowód, który nas zabezpieczy. A tymczasem ta opowieść zapisana w Księga Rodzaju, lecz uderzająco aktualna, mówi coś, co rozbija nasze strategie przetrwania: że sens nie przychodzi przed wiernością, lecz po niej, i że to, co wydaje się stratą czasu, bywa jedyną drogą, żeby człowiek nie zgubił samego siebie. I kiedy wreszcie dochodzi do momentu, w którym wszystko się domyka, a bracia, ci sami, którzy kiedyś go sprzedali, stają przed nim i, nie wiedząc jeszcze, kim jest, spełniają jego dawny sen, można by oczekiwać rozliczenia, które przywróci równowagę. Ale ono nie nadchodzi w formie, której się spodziewamy. Bo Józef, zamiast wykorzystać władzę jako narzędzie zemsty, wypowiada zdanie, które, jeśli potraktować je poważnie, podważa nasze najbardziej podstawowe intuicje o sprawiedliwości: - że to, co zostało zaplanowane jako zło, może zostać wpisane w dobro, które przekracza ludzkie zamiary (por. Rdz 50,20). I właśnie tutaj ta historia przestaje być opowieścią o nim, a zaczyna być historią o nas. Bo każdy z nas, jeśli tylko żyje wystarczająco długo i wystarczająco świadomie trafia do swojej studni, do naszego Egiptu, wewnętrznego więzienia, choć rzadko nazywa je wprost, ponieważ współczesność nauczyła nas, że lepiej mówić o „etapie”, „procesie” albo „trudnym czasie”, niż przyznać, że coś w naszym życiu się nie zgadza. I wtedy pojawia się pytanie, które ta historia stawia bez litości: - czy jesteś w stanie pozostać sobą tam, gdzie nic nie potwierdza, że to ma sens, - czy potrafisz działać uczciwie wtedy, gdy nikt nie patrzy, - czy jesteś zdolny nie oddać tego, co ktoś ci kradł całe życie, a ty masz wreszcie taką możliwość? Bo jeśli nie, to nawet jeśli twoje sny się spełnią, nie będzie już nikogo, kto mógłby Cię przyjąć. A jeśli tak, to być może odkryjesz, choć dopiero po czasie, który wydawał się stracony, że droga, która wyglądała jak rozpad, była jedyną formą ocalenia, na jaką było cię stać. *** Sen o drabinie nie dotyczy Józefa syna Jakuba, lecz jego ojca Jakuba. To ważne, bo oba wątki często się mieszają. 1. Sen o drabinie Miejsce: pustkowie w drodze do Charanu. Sytuacja: Jakub śpi, głowę opiera na kamieniu. Obraz: drabina (lub „schody”) sięgająca nieba, po której wchodzą i schodzą aniołowie. Cytat: „Ujrzał we śnie: oto drabina oparta na ziemi, a jej wierzchołek sięgał nieba, a aniołowie Boży wstępowali i zstępowali po niej” (Rdz 28,12, Księga Rodzaju). Kluczowy komunikat:  obecność Boga w miejscu, które wydaje się opuszczone. „Ja jestem z tobą i będę cię strzegł, dokądkolwiek pójdziesz” (Rdz 28,15). Reakcja Jakuba: „Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem” (Rdz 28,16). 2. Historia Józefa Punkt wyjścia: młody człowiek z wizją. „Sniliśmy snop… i oto mój snop powstał i stał prosto, a wasze snopy oddały mu pokłon” (Rdz 37,7). Reakcja otoczenia: odrzucenie i przemoc. „Sprzedali Józefa Izmaelitom za dwadzieścia srebrników” (Rdz 37,28). Etap drugi: Egipt- praca, fałszywe oskarżenie, więzienie. Brak cytatu opisowego nie zmienia faktu: ciąg zdarzeń bez logiki nagrody. Etap trzeci: przełom. Józef tłumaczy sny faraona: „Bóg oznajmia faraonowi, co uczyni” (Rdz 41,25). Skutek: awans, władza, zarządzanie kryzysem głodu. Finał: konfrontacja z braćmi. Ci sami ludzie, którzy go sprzedali, stają przed nim bez rozpoznania. Najważniejsze zdanie całej historii: „Wy wprawdzie zamierzaliście przeciwko mnie zło, lecz Bóg zamierzył to jako dobro” (Rdz 50,20). Podsumowanie Jakub: doświadcza obecności Boga w drodze, w miejscu pozornie pustym. Józef: przechodzi drogę od snu przez upokorzenie do władzy, bez utraty tożsamości. Dwa wątki, jeden rdzeń: to, co wygląda na chaos, bywa elementem większego porządku: - widocznego dopiero z perspektywy czasu.