Rano właściciel winnicy bierze robotników. Umawia się z nimi uczciwie. Jedna dniówka. Tyle i tyle. Jasne zasady. Potem wychodzi jeszcze kilka razy. W południe. Po południu. Pod wieczór. Za każdym razem znajduje ludzi, którzy stoją bez zajęcia. Nie wyglądają na leniwych. Bardziej na takich, którzy przestali wierzyć, że ktoś jeszcze po nich przyjdzie. Na końcu dnia pyta ostatnich: - Dlaczego stoicie tu cały dzień? (Mateusz 20,6). Odpowiadają krótko: - bo nikt nas nie najął. Nie tłumaczą się i nie robią z siebie ofiar. Stwierdzają fakt. Nikt ich nie wybrał. To jedno z najbardziej ludzkich zdań w Ewangelii. Bo największe zmęczenie nie bierze się z czekania, tylko z poczucia, że jesteś zbędny. Że inni są potrzebni, a ty jesteś dodatkiem. I wtedy Jezus pokazuje coś, co nie pasuje do naszego sposobu myślenia. Właściciel nie rozlicza ich z przeszłości i nie pyta, czemu nie przyszli wcześniej. Nikt nie analizuje straconego czasu. Mówi tylko: - idźcie i wy. Jakby mówił: - nic straconego, jeszcze jesteś potrzebny. A potem przychodzi moment, który odsłania serce człowieka bardziej niż jakiekolwiek kazanie. Ci, którzy pracowali od rana, zaczynają liczyć. Nie swoje wynagrodzenie. Cudze. To jest chwila, w której człowiek przestaje żyć własnym życiem, a zaczyna mierzyć się życiem innych. I nagle wszystko przestaje być wystarczające. Nie dlatego, że masz za mało. Dlatego, że ktoś dostał podobnie. Jezus dotyka tu czegoś bardzo niewygodnego. Czasem nie boli nas własny ciężar tylko to, że ktoś niesie lżejszy: Ma rodzinę, a ty jesteś samotny. Jest zdrowy a ty czekasz trzeci miesiąc w kolejce do lekarza. Ma dom z ogrodem, a ty gnieździsz się w cudzej kawalerce. I wtedy pada pytanie, które trafia głębiej niż moralne pouczenia: - czy patrzysz złym okiem, bo nie możesz znieść cudzego dobra? (Parafraza, Mateusz 20,15). - Czy potrafisz znieść cudze sukcesy i cieszyć się nimi jakby były czymś oczywistym, twoim? *** Prawdziwą miarą człowieka nie jest to, czy potrafi cieszyć się własnym szczęściem. To przychodzi samo. Pytanie brzmi, czy potrafi cieszyć się szczęściem innych? Ja napisał Georges Bernanos: „Swoją radość można znaleźć w radości innych; to jest tajemnica szczęścia.” A Albert Schweitzer dodał: „Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli.” Zazdrość zamyka serce. Życzliwość je poszerza (zdrowe kardiologicznie). I może właśnie o to chodzi w dojrzałości; żeby umieć powiedzieć spokojnie: - dobrze, że ci się wiedzie.