Powiem tak: - jeśli spodziewasz się bitwy z mieczami, nożami, tweetami i sądami rodzinnymi - to nie tutaj. Nie o taką walkę chodzi. Przeciwnikiem nie jest twój szwagier, który zawsze mówi ci, jak masz wychowywać dzieci. Ani była, która wciąż pisze do twojej matki. Ani ten typ z pracy, co wie wszystko lepiej i ma brykę droższą, niż twoje mieszkanie. Nie. Oni są zrobieni z krwi i ciała, a my, mówi Paweł, nie z nimi się mamy bić. To cholernie niewygodne. Bo łatwiej uderzyć w człowieka. Łatwiej pokłócić się z cudzą twarzą, niż z własnymi demonami. Łatwiej powiedzieć “on jest winny”, niż rozpoznać, że “on” jest tylko chorym palcem ciała większego niż potrafisz sobie wyobrazić. Bo tu nie chodzi o ludzi. To nie wojna między tobą a nimi. To wojna pomiędzy tobą a tym, co nimi porusza, kiedy zasypiają ze zgryzotą i budzą się z cynizmem. To jest, jakby nie patrzeć… cholernie duchowe. Zatem kto naprawdę nami rządzi? Apostoł Paweł, który mógłby nosić okulary w grubych oprawkach i pisać bloga o sensie życia gdzieś między Damaszkiem a Rzymem, mówi: „to duchowe zło na wyżynach niebieskich”. Zło w garniturze, zło w gabinetach, zło w iluzjach. Niewidzialne, ale wszechobecne. Zło, które każe ci wierzyć, że jesteś nikim, że nie warto walczyć, że najlepiej sobie wszystko zbagatelizować i kupić jeszcze jedną rzecz, której nie potrzebujesz. To są zwierzchności i władze. Nie chodzi tylko o polityków i CEO korporacji, choć oni często pełnią rolę maskotek tych sił. Chodzi o całe systemy iluzji przekazywane przez świat, media, niewierzących duchownych - o to, co czyni z nas cyników, przerażonych konformistów, ludzi żyjących półżyciem, karmionych półprawdami. Wyżyny niebieskie? A więc to przyszło z góry? Tak. Tyle że nie z nieba. Bo nie każde „wysoko” to „święcie”. To, co jest na górze, często spogląda z pogardą na tych na dole. Ale nie dlatego, że jest bliżej Boga. Przeciwnie. Czasem właśnie dlatego, że postawiło się na miejscu Boga. To jest zło, które zna twoje lęki lepiej niż ty sam. Wie, że boisz się być sam. Że boisz się stracić kontrolę. Że boisz się, że twoje życie nie ma znaczenia. I właśnie tym cię karmi: iluzją znaczenia, fałszywą wspólnotą, narkotyczną rozrywką. Więc co robić, skoro wróg nie ma twarzy? Nie da się tego wygrać pięścią. Ani tweetem. Ani ironicznym komentarzem. Ta walka toczy się tam, gdzie nie ma fleszy. W ciszy modlitwy. W decyzji, by wybaczyć. W chwili, gdy wybierasz prawdę, choć boli. W momencie, gdy stajesz po stronie dobra, którego nikt nie zauważy. Paweł mówi, żeby się uzbroić: - w prawdę, sprawiedliwość, wiarę, zbawienie, Słowo. Ale nie jako slogany na T-shirtach. Tylko jako realną, codzienną decyzję: “Nie dam się zmanipulować ciemności. Nie oddam serca bylejakości. Nie będę pionkiem w teatrze pozorów.” Bo najgorsze zło to takie, które udaje neutralność. I najgłębsza walka to ta, której nie widzą nawet twoi najbliżsi. To walka o twoją duszę, której nikt nie nagra na TikToku. A ty? Ty masz stać. Nawet jeśli drżysz. Masz być wykonawcą Słowa, nie tylko słuchaczem. Bo w tej walce wygrywa nie ten, kto głośniej krzyczy. Tylko ten, kto mimo wszystko - kocha. *** „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, ale przeciw zwierzchnościom, przeciw władzom, przeciw rządcom ciemności tego świata, przeciw duchowemu złu na wyżynach niebieskich.” ‭‭ Efezjan‬ ‭6‬:‭12‬ ‭UBG‬‬ *** P.S. Nie obwiniaj ludzi. Nie gloryfikuj demonów. Po prostu bądź czujny. I gotowy. Bo ta wojna już trwa. A ty… jesteś powołany do bycia nie żołnierzem, ale świadkiem. Który pamięta, że ci, których świat odrzucił, często byli tymi, którzy wygrywali najtrudniejsze bitwy, po cichu, we własnym sercu. Amen. I do jutra.