Piotr, jak to on, pyta konkretnie: „Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?” (Mt 18,21). Siedem brzmi hojnie. Jezus odpowiada: „Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy” (Mt 18,22). Nie chodzi tu o matematykę. W przypowieści, która zaraz potem pada, król daruje słudze ogromny dług. Taki, którego nie da się spłacić. Ten sam sługa wychodzi i dusi współsługę za niewielką sumę (Mt 18,23-28). Różnica między jednym a drugim długiem jest przepaścią. Problem nie leży w wielkości kwoty, tylko w pamięci. Sługa zapomniał, że sam został uwolniony, obdarowany. W życiu przebaczenie rzadko bywa abstrakcją. To konkret: zdrada, niesprawiedliwość, słowo, które zostawiło ślad. Często pojawia się myśl, że przebaczyć znaczy udawać, że nic się nie stało. Biblia tego nie mówi. W Psalmie 103 czytamy: „Nie postępuje z nami według naszych grzechów (…) jak daleko jest wschód od zachodu, tak daleko odsuwa od nas nasze występki”. Odsuwa, a nie zaprzecza ich istnieniu. Przebaczenie nie zmienia przeszłości, ma wpływ na przyszłość. Uwalnia od konieczności ciągłego wracania do rachunku krzywd. Gdy buchalteria zostaje w rękach człowieka, rośnie w nim napięcie. Gdy ta księgowość zostanie oddana Bogu, pojawia się przestrzeń. Jezus na krzyżu mówi: „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). Nie dlatego, że ból był mały, tylko że miłość nie chce tkwić w rachunku krzywd. Współczesność uczy pamiętać wszystko. Zbierać dowody. Archiwizować winy. Ewangelia proponuje inny kierunek: nie gromadź tego w sercu. Nie znaczy to zgodzić się na zło, chodzi o to aby na poczuciu skrzywdzenia nie budować życiowych strategii. Przebaczenie bywa powolne. Czasem wymaga decyzji powtarzanej wiele razy. Nie jest uczuciem, które pojawia się na zawołanie. To świadomy wybór. Zatem nie chodzi nie tyle o opanowanie gniewu czy złości ale o działanie albo o… zaniechanie działania polegającego na zemście. „Bądźcie dla siebie nawzajem dobrzy i miłosierni, przebaczając sobie, jak i Bóg wam przebaczył w Chrystusie” (Ef 4,32). Punktem odniesienia nie jest sprawiedliwość, jaką potrafimy wymierzyć tylko miłosierdzie, które sami otrzymaliśmy. Przebaczać to nie zapomnieć. To nie pozwolić, by trauma pokrzywdzenia determinowała twoje wybory. A suma energii w przyrodzie? No pewnie, że równa się zeru. Zabrałeś komuś dom albo chleb? - Kiedyś ktoś, przyjdzie po twoje.