„Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat»” (J 11,27) *** Jest takie zdanie, które mówi więcej niż wszystkie deklaracje wiary razem wzięte. Nie mieści się w ramie dogmatu. Nie da się go nauczyć na pamięć ani poprawnie odmówić na katechezie. To zdanie wypowiedziała kobieta, która była zmęczona żałobą, zawiedziona Bogiem, i wciąż… miała na tyle siły, by nie zamknąć przed Nim drzwi. „Ja wciąż wierzę” Nie brzmi to jak triumfalny okrzyk świętej. Bardziej jak zdanie wypowiedziane przez kobietę w zakrwawionym fartuchu po trzydniowym czuwaniu przy umierającym. Albo przez wdowę, która otwiera lodówkę i myśli, że nawet mleko ma teraz więcej sensu niż jej życie. I w tej właśnie chwili przychodzi Jezus. Z typowym dla Niego poczuciem czasu: spóźniony. Wydaje się nie zauważać, że świat się zawalił. Że ciało Łazarza cuchnie. Że Marta już przeszła wszystkie etapy żałoby oprócz tej ostatniej… nadziei. I wtedy ona mówi to zdanie. Nie z entuzjazmem. Nie z przekonaniem. Ale z czymś większym - z relacją. *** Bo Bóg, jeśli naprawdę jest Bogiem - nie musi udowadniać, że kocha. Ale my, ludzie, czasem bardzo chcielibyśmy, żeby jednak to zrobił. Najlepiej publicznie, z efektem specjalnym. Marta nie dostała fajerwerków. Dostała Jego obecność. I powiedziała: „Ja wciąż wierzę.” Tak, jakby mówiła: „Nie rozumiem, jestem zła, zawiedziona, zmęczona - ale jesteś. Więc i ja jestem.” *** To jest w ogóle jakieś dziwne, to nasze bycie z Bogiem. Taka relacja, w której On niby wszystko wie, ale często przychodzi wtedy, gdy już nie trzeba. Kiedy nie ma co zbierać. Kiedy brakuje słów, a z szaf wypadają poplamione obrusy po ostatnim wspólnym obiedzie. A jednak: Ta więź działa. Bo to nie cud przywraca życie - tylko zaufanie. I nie wyjaśnienie daje sens - tylko obecność. *** Nie wiem, co dziś Ciebie boli. Może masz wrażenie, że Jezus przyszedł za późno. Może pochowałeś coś ważnego: uczucie, bliskość, pogrzebałeś nadzieję. I może czujesz, że nawet Bóg już nie ma dostępu do tego grobu. Ale jeśli możesz, powiedz: „Wciąż wierzę.” Nie dlatego, że masz dowody. Ale dlatego, że nie masz lepszego Przyjaciela jak On. *** To nie jest tekst o cudach. To jest tekst o kimś, kto został, mimo że miał prawo odejść. To tekst o wierze, która nie jest rozwiązaniem, tylko przywiązaniem. I o Bogu, który nie przyszedł, by wyjaśniać, tylko żeby być. *** Może właśnie dlatego nie zdążył na czas. Żeby pokazać, że jest obecny nawet wtedy, gdy wszystko już umarło. A może dlatego, że tylko przyjaciele są spóźnieni - bo wiedzą, że zostaną na długo. Wciąż wierzę. W to jedno zdanie można się zawinąć jak w koc w zimie. Nie grzeje natychmiast. Ale pomaga nie zamarznąć. I może o to właśnie chodzi.
„Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie!
„Odpowiedziała Mu: «Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat»” (J 11,27) *** Jest takie zdanie, które mówi więcej niż wszystkie deklaracje wiary razem wzięte. Nie mieści…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.