Nie wiem, kto pierwszy powiedział „bądź sobą”, ale prawdopodobnie był to ktoś, kto miał już dość udawania, że lubi owsiankę. Bycie sobą to nie styl życia. To akt duchowej odwagi. W świecie, który na każdym kroku mówi: „Nie bądź taki”, „Nie kochaj za mocno”, „Nie wypada”, „Za głośny jesteś”, „Za kolorowa”, „Za bardzo tęsknisz, za głęboko czujesz, za często milczysz”. Bo bycie sobą to jak zamieszkać na pustyni z puszką farby i powiedzieć: „Tu zbuduję zamek. Nikt nie będzie mnie odwiedzał, ale ściany będą recytować poezję Rillkego.” Spotkałeś kiedyś żyrafę? Tę z obrazka? Uśmiechniętą, kolorową, nienaturalną. Zbyt wysoką, żeby schować się w tłumie. Zbyt dziwną, by pasować do standardów. Ona nie ma „normy wzrostu” ustalonej przez UE. Ona jest normą aż do samego nieba. I wie coś, czego my się dopiero uczymy: - Bóg nie tworzy szarości z braku wyobraźni. Bóg tworzy szaleńców z miłości. Biblia jest pełna „nienormalnych” ludzi: Noe budował arkę, choć nikt nie wierzył, że spadnie deszcz. Jeremiasz modlił się za ludzi, którzy śmiali mu się w twarz. Maria powiedziała „tak” nieprawdopodobnej obietnicy. A Jezus? Jezus łamał sabat, pił z wyrzutkami, rozmawiał z cudzoziemkami i dotykał trędowatych. Nie chodził z tłumem. On był drogą. I dlatego do dziś potrafi zatrzymać się przy tobie, spojrzeć w oczy i powiedzieć: „Właśnie takiego cię kocham. Kolorowego. Popękanego. Zbyt emocjonalnego. Zbyt prawdziwego. Zbyt TY.” W świecie, który próbuje wszystko sprowadzić do tabelki, bycie sobą to bunt. To sprzeciw wobec kłamstwa, że „dopasowanie się” jest cnotą. Nie jest. Dopasowanie zabija duszę, zanim zdąży powiedzieć „kocham”. Zanim napisze wiersz. Zanim zatańczy, gdy nikt nie patrzy. Zanim spojrzy w niebo i wyzna: „Boże, tak bardzo chcę być po prostu sobą. Czy to wystarczy?” Wystarczy. Bo miłość nie przychodzi do nas wtedy, gdy jesteśmy perfekcyjni. Przychodzi, gdy jesteśmy autentyczni. Niekiedy z rozmazanym tuszem. Z niedokończonym zdaniem. Z nieposkładanym dzieciństwem. I mimo wszystko - z nadzieją, która nie zgasła. Ludzie lubię wariatów (choć czasem się ich boją) - nie dlatego, że są zabawni albo nieobliczalni. Ale dlatego, że pokazują nam prawdę. O tym, jak można płakać i śmiać się jednocześnie. Jak można kochać i bać się odrzucenia w tym samym oddechu. Jak można być niedoskonałym i przez to najpiękniejszym. Więc bądź jak żyrafa. Nie pasuj. Nie tłumacz się. Nie zwijaj szyi, żeby nikomu nie przesłaniać widoku. Stań prosto. Uśmiechnij się. I powiedz: - Tak, jestem sobą. I właśnie takim stworzył mnie Bóg.
Nie wiem, kto pierwszy powiedział „bądź sobą”,…
Nie wiem, kto pierwszy powiedział „bądź sobą”, ale prawdopodobnie był to ktoś, kto miał już dość udawania, że lubi owsiankę. Bycie sobą to nie styl życia. To akt duchowej odwagi. W świecie, który na każdym kroku mówi:…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.