Nie wiem, jak Ty, ale ja długo nie rozumiałem, po co ta cała wdzięczność. Brzmiała jak wewnętrzna wersja „powiedz dziękuję, bo tak wypada”. Jak szalik z napisem „kocham życie” - noszony tylko na specjalne okazje, żeby nie drażnić losu. A potem przyszła zwykłość. Zęby do umycia. Kawa do zrobienia. Człowiek do przeżycia. I zrozumiałem: - wdzięczność to nie laurka dla Boga. To instrukcja obsługi duszy. Psychologia mówi: kto codziennie zapisuje trzy rzeczy, za które jest wdzięczny - ma mniejsze szanse na depresję, większe na miłość i lepszy sen. Socjologia dodaje: wdzięczni ludzie budują głębsze relacje, bo nie wchodzą w życie jak do centrum handlowego – po więcej. Literatura - od Schulza po Munro - pokazuje, że wszystko, co trwałe, składa się z drobiazgów. Z filiżanki. Z dotyku. Z milczenia, które nie rani. Biblia? Biblia woła: „Dziękujcie zawsze za wszystko” (Ef 5,20) Nie: jak macie dobry humor. Nie: jak się uda. Zawsze. Bo wdzięczność to nie reakcja. To postawa. Jak ustawienie anteny w kierunku sensu. Ja sobie to tłumaczę tak: - każdy dzień to garść małych, dziwnych kawałków życia. Jakby ktoś rzucał mi pod nogi odłamki szkła, papierki po cukierkach, ziarenka piasku. Nic specjalnego. Ale jeśli wezmę je do ręki, włożę do kalejdoskopu duszy - nagle widzę obraz. Czasem to obraz kogoś, kto się uśmiechnął, czasem modlitwy, która miała tylko jedno słowo: „Pomóż”. Czasem dźwięku łyżeczki w szklance herbaty. Czasem kota, który nie chciał się przytulić, ale został blisko. I kiedy obracam ten kalejdoskop, gdy kręcę moim „dziękuję” - nawet cichym, nawet niepewnym - nagle układa się całość. Wszystko, co się rozpadło, zaczyna mieć sens. Nie na zawsze. Nie raz na zawsze. Ale na dziś wystarczy. I to właśnie wdzięczność: sztuka składania życia z kawałków, zanim stanie się rzeźbą. Nie dla poklasku. Nie dla spokoju sumienia. Ale dlatego, że wtedy człowiek staje się mniej sam. A Bóg - bardziej obecny. Więc dziś, jeśli pytasz mnie o receptę - nie mam jednej. Ale mam ten kalejdoskop. I rękę, którą mogę Ci go podać. Spróbuj. Dziękuję, że pytasz. Dziękuję, że jesteś. 
Nie wiem, jak Ty
Nie wiem, jak Ty, ale ja długo nie rozumiałem, po co ta cała wdzięczność. Brzmiała jak wewnętrzna wersja „powiedz dziękuję, bo tak wypada”. Jak szalik z napisem „kocham życie” - noszony tylko na specjalne okazje, żeby…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.