Nie ma dwóch światów: tego i tamtego. Jest jeden, tylko my patrzymy z dwóch stron. Ci, których nazywamy zmarłymi, nie odeszli daleko. Niebo nie jest geograficznym miejscem, jest obecnością, która nie potrzebuje ciała. „Wszyscy święci” to nie tłum w aureolach, lecz wspólnota ludzi, którzy dali się Bogu dotknąć. Niektórzy w sutannach, inni w fartuchach, jeszcze inni z papierosem w dłoni i sercem rozdanym po cichu. To matka, która w nocy zasypia z modlitwą za dziecko. To staruszek, który przebacza komuś, kto już nie słucha. To dziewczyna, która nie odchodzi, choć mogłaby. To człowiek, który upada, a potem wstaje i znowu kocha. Wszyscy święci to ci, którzy pozwolili, by Bóg zrobił z ich kruchości coś pięknego. Nie ze strachu, ale z miłości. Nie dla nagrody, ale z wdzięczności. Ich ślady są w rozmowach, które nas leczą, w przebaczeniach, które miały nie nadejść, w ciepłych dłoniach, które uczą, że świat można naprawiać po kawałku. Niebo nie zaczyna się po śmierci. Zaczyna się tam, gdzie człowiek przestaje żyć tylko dla siebie. *** „Wszyscy święci” w Biblii to nie galeria nieskazitelnych postaci, lecz imię nadane wspólnocie ludzi należących do Boga. Sam rdzeń słowa to klucz do rozumienia: - hebrajskie qādôš i greckie hagios znaczą „oddzielony”, „poświęcony”, „przynależny”. Świętość w Piśmie nie zaczyna się od listy zasług, ale od relacji. Najpierw jest Boże wybranie i bliskość, dopiero potem moralna przemiana. Dlatego starotestamentalny Izrael bywa nazywany „ludem świętym” (Wj 19,6; Pwt 7,6), choć jego historia pełna jest pęknięć. Świętość Izraela wynikała z faktu, że Bóg zamieszkał pośród niego, w Namiocie Spotkania, a potem w świątyni, i wezwał go do życia „inaczej”: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty” (Kpł 19,2). To zdanie łączy dar i zadanie: - świętość jest darem przynależności i drogą etyczną na co dzień. W tym świetle trzeba rozumieć także napięcie między czystością rytualną a moralną. Prawo porządkowało granice, oddzielało to, co „dla Boga”, od tego, co pospolite. Prorocy dopowiadają, że prawdziwa świętość objawia się nie w sztafażu kultu, ale w miłosierdziu, sprawiedliwości, wierności przymierzu (Iz 1; Am 5). Z czasem obraz się pogłębia: „Święty Izraela” ro ulubione imię Boga u Izajasza, że to Bóg jest źródłem i miarą świętości, a człowiek uświęca się, wchodząc w Jego krąg. Nowy Testament przesuwa akcent jeszcze dalej: świętość nie jest już znakiem jednej etnicznej wspólnoty, lecz darem w Chrystusie dla wszystkich narodów. Stąd znamienne adresy listów Pawła: „do świętych w Efezie”, „do wszystkich świętych w Chrystusie Jezusie” (Ef 1,1; Flp 1,1; por. Rz 1,7). Apostoł nazywa „świętymi” zwyczajnych ludzi ochrzczonych, często jeszcze uwikłanych w realne grzechy i konflikty (Korynt!), ale już „uświęconych w Chrystusie” i „powołanych do świętości” (1 Kor 1,2). Widać tu podwójny wymiar: świętość daną, czyli stan przynależności, i świętość zadaną, czyli proces przemiany, którą List do Hebrajczyków ujmuje tak: „raz na zawsze zostaliśmy uświęceni przez ofiarę ciała Jezusa Chrystusa” (Hbr 10,10), a zarazem mamy „dążyć do uświęcenia” (Hbr 12,14). Teologia nazwie to napięciem „już” i „jeszcze nie”. Kiedy Nowy Testament mówi o „wszystkich świętych”, zwykle ma na myśli całą wspólnotę wierzących. Czasem wyrażenie to oznacza wiernych, którym należy pomóc materialnie („posługa dla świętych” w Rz 15,26; 2 Kor 8-9), kiedy indziej wspólnotę adresatów pozdrowień i modlitwy (Flp 4,21-22). W Apokalipsie „święci” to ci, którzy „zachowują wiarę Jezusa”, nierzadko aż po męczeństwo (Ap 13,10; 14,12); ich modlitwy wznoszą się przed tron Boga jak wonne kadzidło (Ap 5,8; 8,3-4). Autor Listu do Hebrajczyków dodaje obraz „obłoku świadków” (Hbr 12,1), czyli zmarłych wierzących, którzy już dobiegli do mety i przez swoje świadectwo podtrzymują biegnących. Ten obraz scala Kościół pielgrzymujący i Kościół chwalebny: „wszyscy święci” to jedność żywych i zmarłych w Chrystusie. Warto zauważyć jeszcze jedną subtelność biblijnego języka: w niektórych starotestamentalnych miejscach „święci” („qĕdôšîm”) mogą oznaczać nie tylko ludzi, lecz także aniołów, „święte zastępy” (np. Dn 7,18; Za 14,5 ma odcień dwuznaczności: „Pan przyjdzie ze wszystkimi swymi świętymi”). Nie zmienia to jednak podstawowego sensu: - „święci” to ci, którzy są w kręgu Bożej obecności i wypełniają Jego wolę; aniołowie niebiescy i lud Jego na ziemi. *** Z tej perspektywy biblijne rozumienie „świętych” różni się od późniejszych kościelnych procedur rozpoznawania wybitnych świadków wiary. Kanonizacja jest narzędziem pamięci i rozeznania, wskazuje postacie godne naśladowania, ale nie zawęża biblijnego zakresu słowa. Biblia wzywa, by widzieć świętość jako powszechne powołanie: „Jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga” (Ef 2,19); „Wy zaś jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem, narodem świętym” (1 P 2,9). To powołanie ma konsekwencje praktyczne: życie „według Ducha” (Ga 5), przemiana myślenia (Rz 12,1-2), etyka przebaczenia i miłości, która nie jest abstraktem, lecz ruchem serca ku Bogu i ludziom. Uderzająca jest też chrystologiczna zmiana logiki świętości. W Ewangeliach to nie „nieczystość” zakaża Jezusa, ale Jego czystość „zaraża” uzdrowieniem i życiem. Dotyk trędowatego nie kala Jezusa, to trędowaty zostaje oczyszczony. Wejście do domu grzesznika nie plami Nauczyciela, staje się początkiem nawrócenia Zacheusza. Świętość przestaje być defensywnym odgrodzeniem się i staje się misją. Bóg oddziela, by posyłać. „Jak Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich posłałem na świat. I za nich Ja poświęcam [uświęcam] samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie” (J 17,18-19). W ten sposób „wszyscy święci” to nie elita odseparowana od świata, lecz zaczyn, który ma przenikać ciasto. Z biblijnej definicji wynikają dwie ważne korekty dla naszej wyobraźni. Po pierwsze, świętość nie jest perfekcjonizmem. Nie polega na bezbłędnej realizacji ideału, ale na wytrwałym trwaniu w przynależności do Boga, upadaniu i powstawaniu w Jego łasce. Apostołowie nazywają świętymi ludzi, których konkretne słabości opisują bez wybielania. Po drugie, świętość nie jest byciem „dla siebie”. Jej probierzem jest miłość, która kosztuje, czasem milczy, częściej przebacza, zawsze szuka dobra bliźniego. Jeśli Paweł mówi, że „ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego” (1 Kor 6,19), to nie po to, by nas zatrzymać na kontemplacji własnej doskonałości, ale by posłać ku innym: „Noście brzemiona jedni drugich” (Ga 6,2). *** ~ Gdzie w tym wszystkim miejsce na „Wszystkich Świętych” 1 listopada? Samo święto jest późniejsze, ale jego intuicja jest głęboko biblijna. To dzień, w którym Kościół patrzy szerzej niż na znane imiona, dziękuje za „obłok świadków”, także tych anonimowych, którzy w ciszy domów, szpitali, warsztatów i klasztorów dawali Bogu swoje życie. W biblijnym sensie „wszyscy święci” to całe Ciało Chrystusa, żyjący i zmarli, w drodze ku ostatecznemu zjednoczeniu, kiedy: „Pan przyjdzie, aby być uwielbionym w swoich świętych” (2 Tes 1,10). Do tego dnia przygotowujemy się nie przez gromadzenie nadzwyczajnych czynów, lecz przez codzienność zamienianą w dar: - modlitwę, pracę, wierność, miłosierdzie, nadzieję podtrzymywaną w nocy. Tak rozumiane słowo „święci” odzyskuje świeżość. Nie wskazuje palcem w górę na niedostępnych herosów, ale kładzie rękę na ramieniu i mówi: to twoje imię z chrztu, twoje powołanie i twoja droga. Bóg już cię oddzielił dla siebie. Teraz pozwól, by Jego bliskość, cierpliwa a jednocześnie wymagająca, uczyniła z twojej kruchości miejsce światła. Wtedy staniesz się częścią tej wielkiej wspólnoty, którą Biblia nazywa prosto i ciepło: - wszyscy święci.
Nie ma dwóch światów: tego i tamtego.
Nie ma dwóch światów: tego i tamtego. Jest jeden, tylko my patrzymy z dwóch stron. Ci, których nazywamy zmarłymi, nie odeszli daleko. Niebo nie jest geograficznym miejscem, jest obecnością, która nie potrzebuje ciała.…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.