Na dworze królewskim w Izraelu pachniało nieufnością. Saul, król zbyt długo przy władzy, patrzył podejrzliwie na młodego Dawida. Wiedział, że ten chłopak nie jest zwyczajnym pasterzem. W końcu to on obalił Goliata. To on miał pieśni na ustach całego narodu. Saul więc knuł. I wtedy pojawił się Jonatan. Syn, następca tronu, teoretycznie przyszły wróg Dawida. Ale Biblia mówi prosto: „Dusza Jonatana związała się z duszą Dawida, i umiłował go Jonatan jak siebie samego” (1 Sm 18:1). Co to znaczy? Że wbrew całej logice, wbrew polityce, wbrew rodzinie, Jonatan postawił na przyjaźń. Dał Dawidowi swoją szatę i zbroję, symbole władzy i pozycji. Jakby mówił: „Nie ja, ty. Ważniejsze jest, byś ty żył, niż bym ja triumfował”. To jest przyjaźń, która staje się ryzykiem. Dawid nie miałby szans, gdyby nie Jonatan. A kiedy Jonatan zginął, Dawid płakał jak człowiek rozdarty: „Byłeś mi bardzo drogi, twój ból większy niż miłość kobiet” (2 Sm 1:26). Przyjaźń nie pyta o logikę. Przyjaźń jest wyborem serca. *** Śmierć zabrała mężów. Zostały trzy kobiety: Noemi, Orpa i Rut. Mogły się rozdzielić. Noemi mówiła: „wracajcie, dziewczyny, nic dobrego was tu nie czeka”. Orpa odeszła. I to wcale nie była zdrada, raczej wybór łatwiejszej ścieżki. Ale Rut zatrzymała się. I powiedziała te słowa, które do dziś brzmią jak definicja przyjaźni: „Gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę; gdzie ty zamieszkasz, tam ja zamieszkam. Twój lud będzie moim ludem, a twój Bóg - moim Bogiem” (Rut 1:16). Nie było w tym żadnego interesu. Rut nie zyskiwała nic. Wręcz przeciwnie, rezygnowała z młodości, z przyszłości, z bezpieczeństwa. Ale zyskała jedno: przyjaźń, która okazała się mostem do nowego życia. Bo ta historia kończy się dobrze. Rut spotyka Booza, rodzi syna, który staje się dziadkiem króla Dawida. A wszystko zaczęło się od tego, że nie zostawiła swojej teściowej samej w bólu. Przyjaźń to trwanie, kiedy wszyscy inni już sobie poszli. *** Ewangelie pokazują coś dziwnego. Jezus miał uczniów, ale traktował ich inaczej niż nauczyciel swoich uczniów. On ich nazwał „przyjaciółmi”: „Już was nie nazywam sługami… ale nazwałem was przyjaciółmi, bo wszystko, co usłyszałem od Ojca, oznajmiłem wam” (J 15:15). I powiedział jeszcze coś, co do dziś jest jak fundament naszego życia: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15:13). Tyle że On nie mówił w przenośni. Naprawdę oddał życie. Dla ludzi, którzy Go zdradzili, którzy uciekli, którzy spali, gdy najbardziej ich potrzebował. To jest najwyższy obraz przyjaźni. Nie: „będę z tobą, jeśli będziesz odnosił sukcesy”. Ale: „będę z tobą nawet, gdy ci się nie wiedzie”. To jest trudne do przełknięcia, bo wymaga miłości większej niż nasza pycha. *** Biblia nie przedstawia przyjaźni jako luksusu. To nie jest coś dla bogatych albo nudzących się. To nie jest dodatek do życia. To jest samo życie. „Przyjaciel kocha zawsze, a brat rodzi się na czas niedoli” (Prz 17:17). „Dwóch lepiej ma się niż jeden… bo jeśli jeden upadnie, drugi go podniesie” (Koh 4:9-10). Wszystkie inne rzeczy mogą się posypać: praca, dom, pieniądze, reputacja. Ale jeśli masz przyjaciela, jednego, prawdziwego, nie jesteś zgubiony. Bo przyjaźń, jak mówi Biblia, to echo samego Boga. On pierwszy nazwał człowieka „przyjacielem” (Iz 41:8; Jk 2:23 - Abraham „przyjacielem Boga”). I może właśnie dlatego przyjaźń jest jedną z najważniejszych wartości w życiu człowieka: bo to ona sprawia, że w codziennym chaosie słyszysz głos, który mówi: - Nie jesteś sam. Idę z tobą. *** Możesz stracić dom. Możesz stracić pracę. Możesz nawet stracić zdrowie. Ale jeśli masz przyjaciela, to nie jesteś sam. Przyjaźń jest darem od samego Boga.
Na dworze królewskim w Izraelu pachniało nieufnością.
Na dworze królewskim w Izraelu pachniało nieufnością. Saul, król zbyt długo przy władzy, patrzył podejrzliwie na młodego Dawida. Wiedział, że ten chłopak nie jest zwyczajnym pasterzem. W końcu to on obalił Goliata. To…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.