Można zacząć w najbardziej nienaukowy sposób: od obrazu. Wyobraź sobie człowieka imieniem Zachariasz, kapłana, który w życiu nie prosił o to, by stać się punktem zapalnym historycznego śledztwa. Po prostu pełnił służbę, taką zwykłą, tygodniową służbę w Świątyni, jedną z dwudziestu czterech, które rotowały przez cały rok, jakby ktoś ułożył ich harmonogram przy użyciu starożytnego Excela. Jego rota, kolej Abiasza, przypadała na czas mniej więcej czerwcowy. Wiemy to nie dlatego, że ktoś zapisał tę datę na glinianej tabliczce, lecz dlatego, że 1 Księga Kronik (24,10) porządkuje te kolejki, a tradycje żydowskie i badacze (Edersheim, Jeremias) uczciwie rekonstruują kalendarz służby. I właśnie wtedy, kiedy Zachariasz idzie wykonać swoją rutynową czynność przy ołtarzu kadzenia, zdarza mu się coś, czego nie przewidywała żadna rota: zjawia się anioł. Mówi, że jego żona, Elżbieta, pocznie syna. Historia, która zaczyna się administracyjnie, nagle przechodzi w coś, co później teologia będzie nazywać „momentem przełomowym”, a zwykły człowiek nazwie „chwilą, w której wszystko się zmieniło”. Po powrocie do domu Elżbieta rzeczywiście zachodzi w ciążę. Sześć miesięcy później, jak pisze Łukasz (1,26), przychodzi anioł do Marii. I tak powstaje pierwsza oś chronologiczna: jeśli poczęcie Jana przypada na czerwiec, poczęcie Jezusa przypada na grudzień, a to oznacza, że Jezus rodzi się dziewięć miesięcy później, we wrześniu. Tak po prostu. Matematyka w stu procentach ziemska, przyziemna, tak ludzka, że nagle człowiekowi robi się ciepło na myśl, że Boże Narodzenie zaczyna się w miejscu równie zwykłym jak cykl służbowy. Tyle że nauka mówi: nie zatrzymuj się. Sprawdź, czy świat przedstawiony przez Łukasza pasuje do tego września. I rzeczywiście, pasuje aż za dobrze. Pasterze, jak wiemy z opisów agrarnych Palestyny (Issar & Zohar; Jeremias), nie czuwali nocą na polach zimą. Wiatry, deszcze, wilgoć… to nie jest pora, kiedy ktoś w zdrowych zmysłach pilnuje owiec na otwartym terenie. Od marca do października - tak. Grudzień - nie. A Łukasz (2,8) mówi wyraźnie: „pasterze przebywali w polu i trzymali nocną straż nad swą trzodą”. Noc, pole, owce, to nie jest grudzień. To jest jesień. Kolejny element układanki: spis ludności. Rzymianie, cokolwiek by o nich mówić, nie byli amatorami. Spisy podatkowe organizowano w okresach dogodnych do podróży i finansowych rozliczeń, najczęściej po żniwach, kiedy ludzie mieli środki i czas (Millar; Mitchell; Brown). Zima to dla administracji rzymskiej pora tak samo niepraktyczna, jak organizowanie rekrutacji w trakcie burzy piaskowej. A jednak Łukasz mówi: Józef musi wyruszyć. Więc znów wrzesień pasuje. I na tym etapie, gdy wszystkie wskazówki zbiegają się w jedną porę roku, astronomia wchodzi na scenę i nieoczekiwanie przynosi dodatkowy szczegół, być może najciekawszy. W Apokalipsie (12,1) pojawia się obraz kobiety obleczonej w słońce, księżyca mającej pod stopami. Ten tekst, przez wieki czytany jako symbol, zyskał interpretację astronomiczną dopiero w naszych czasach (Martin; Molnar). Słońce w konstelacji Panny i księżyc przy jej stopach to realny układ nieba, który pojawia się wokół połowy września. W roku 3 p.n.e., dokładnie 11 września. I teraz człowiek staje w dziwnym miejscu: pomiędzy historią, która zachowuje się jak prosta linia, a astronomią, która nagle zaczyna rymować się z tą linią. Czy to dowód? Nauka powie: niekoniecznie. Czy to poszlaka? Nauka powie: bardzo mocna. A serce człowieka powie: to piękne, gdy Wszechświat wydaje się współgrać z opowieścią. A grudzień? Skąd grudzień? Jak większość rzeczy, które bierzemy za oczywiste, pojawił się raczej z powodu potrzeby niż tradycji. W pierwszych trzech wiekach chrześcijaństwa nikomu nie przyszło do głowy świętować narodzin Jezusa. W świecie starożytnym bardziej liczyła się data śmierci i zmartwychwstania niż narodzin. Dopiero w IV wieku, w czasach Konstantyna, Kościół uznał, że warto ustalić datę symboliczną: moment celebracji Wcielenia. A że Rzymianie mieli w tym czasie święto Sol Invictus, czyli narodzin Niezwyciężonego Słońca przypadające 25 grudnia (Frend; Talley), chrześcijaństwo zrobiło to, co robiło często: przetłumaczyło symbol. Zamiast zwycięskiego słońca - Mesjasz jako Światło Świata. Zamiast kosmicznej energii… metafizyka Wcielenia. Zamiast astronomii, teologia. I tak 25 grudnia nie stało się datą historyczną, ale datą znaczeniową. Rodzajem duchowego skrótu. Momentem, kiedy ludzie mogą zatrzymać się na chwilę i powiedzieć: „Światłość w ciemności świeci” nie dlatego, że akurat wtedy się narodziła, ale dlatego, że akurat wtedy jest nam najbardziej potrzebna. A więc wrzesień 11-go (?) jest datą najbliższą rzeczywistości; ciepłą, logiczną, zgodną z dokumentami, meteorologią, administracją i astronomią. Grudzień jest datą najbliższą ludzkim sercom; wybraną, by opowiedzieć historię światła w sposób bardziej poetycki niż historyczny. I może właśnie to jest najciekawsze: nauka opowiada nam kiedy, a tradycja odpowiada na pytanie - dlaczego? Te dwa głosy nie muszą się wykluczać. Mogą siedzieć przy jednym stole, jeden z rozłożonymi mapami, drugi z zapaloną świecą i dopiero razem tworzą obraz, który człowiek może nazwać prawdą. *** Źródła w porządku tematycznym 1. Teksty biblijne: Biblia Hebrajska i Nowy Testament: 1 Krn 24 (kolejności kapłańskie), Łk 1-2 (zwiastowania, narodziny, spis, pasterze), Ap 12 (symbol „Niewiasty”). 2. Historyczne realia służby kapłańskiej: Alfred Edersheim, The Life and Times of Jesus the Messiah. Joachim Jeremias, Jerusalem in the Time of Jesus. Miszna: Sukka, Tamid (opis służby świątynnej). Józef Flawiusz, Dawne dzieje Izraela (praktyki kapłanów II Świątyni). 3. Klimat i gospodarka pasterska Judei: A.S. Issar & M. Zohar, Climate Change: Environment and Civilization in the Middle East. J. Jeremias, jw. 4. Administracja rzymska i spisy ludności: Fergus Millar, The Roman Near East 31 BC - AD 337. Stephen Mitchell, A History of the Later Roman Empire. Raymond E. Brown, The Birth of the Messiah (szczegółowa analiza Łk 2 i spisów rzymskich). 5. Astronomiczne interpretacje Apokalipsy 12: Ernest L. Martin, The Star of Bethlehem: The Legacy of the Magi. Michael Molnar, The Star of Bethlehem. Symulacje: Stellarium, NASA JPL Horizons. 6. Kształtowanie daty 25 grudnia: Thomas J. Talley, The Origins of the Liturgical Year. W.H.C. Frend, The Rise of Christianity. Wczesnochrześcijańskie interpretacje winter solstice: św. Ambroży, św. Augustyn (komentarze do J 1,9 i symboliki światła).