„Liczne są cierpienia sprawiedliwego, ale PAN uwalnia go od nich wszystkich.” ‭‭Psalmów‬ ‭34‬:‭19‬ ‭ *** Czasem to przychodzi nagle jak przeciąg, który zamyka drzwi, zanim zdążysz się pożegnać. Związek się kończy. Sen się urywa. Słowo, którego nie zdążyłeś wypowiedzieć, zostaje zawieszone w ciszy. I wtedy coś w tobie pęka. Nie głośno. Raczej jak pęknięcie w ścianie domu, którego nikt nie widzi, ale ty wiesz, że tam jest. Psalm mówi: - Sprawiedliwi wołali, a Pan ich wysłuchał. Położył kres wszystkim ich udrękom. Dawid to wiedział. Nie dlatego, że był świętym z marmuru, tylko człowiekiem z drżącymi rękami. Był królem i uciekinierem. Śpiewakiem i grzesznikiem. Znał smak nocy, kiedy nic nie pomaga, nawet wino, nawet modlitwa, nawet muzyka. A jednak, w środku tego wszystkiego, odkrył coś niezwykłego: - Bóg nie stoi na końcu drogi, czekając, aż dojdziesz. On siedzi przy tobie w rowie. Z mokrym płaszczem, w milczeniu. Czy masz złamane serce? Czy twój duch jest zdruzgotany? Nie bój się tych pytań. To właśnie tam, w tym miejscu Bóg jest najbliżej. Nie jak wybawiciel z filmów. Raczej jak ktoś, kto delikatnie kładzie dłoń na twoim ramieniu, kiedy nie masz już siły mówić. Nie obiecuje, że ból zniknie. Ale obiecuje, że nie będziesz w nim sam. To dlatego Duch Święty nazywany jest Pocieszycielem, nie dlatego, że zabiera smutek, tylko że siedzi z tobą w jego środku. Czeka, aż twój oddech znów się wyrówna. Czeka, aż przestaniesz się bać ciszy. Spróbuj dziś zrobić coś prostego: - usiądź na chwilę w milczeniu i nazwij po imieniu to, co cię miażdży. - powiedz Mu - Ty się tym zajmij. Nie uciekaj od tego. Nie udawaj, że jesteś silniejszy, niż jesteś. Po prostu usiądź i oddychaj. Bo Bóg, o którym mówi Dawid, nie jest daleko. Jest bliżej, niż ci się wydaje. Czasem wystarczy szept. Czasem… pełne łez pełne spojrzenie w górę. A wtedy, gdzieś pomiędzy bólem a światłem, coś zaczyna się zmieniać. Nie w świecie. W tobie. Łaska Wam i pokój.