KILKA SŁÓW NA NIEDZIELĘ - Nie ufam Bogu. Nie ufam Bogu, bo życie nauczyło mnie, że wszystko trzeba dźwigać samemu. Do dzisiaj nie powiedziałem tego na głos. Ale często to zdanie włączało mi się w sercu. Nie ufałem, bo kiedy płakałem - odpowiedziała tylko ściana w moim pustym mieszkaniu. Nie ufałem, bo kiedy potrzebowałem cudu - przyszło milczenie. Nie ufałem, bo zbyt wielu ludzi, którzy mieli „być na zawsze”, odeszło, zanim zdążyłem im naprawdę uwierzyć i sam zostałem ze swoją miłością. I myślę… że nie jestem w tym sam. Bo ile razy wam zdarzyło się zwątpić w Boga i w drugiego człowieka? *** Nieufność to nie kaprys. To nie lenistwo serca. Nieufność to blizna. To pamięć ciała, pamięć duszy, pamięć porażek. - Dziecko, które prosiło ojca o obecność i odbijało się od zamkniętych drzwi, wyrasta z lekcją: „nie ufaj, bo nie przyjdzie” albo „boję się zapytać, bo znów będzie wrzeszczał”. - Kobieta, która uwierzyła w słowa „kocham cię”, a potem znalazła kwity z lombardu bo ten, co kocha nie umiał powstrzymać się od chybionych inwestycji i w tajemnicy zadłużył rodzinę. - Mężczyzna, który raz stracił wszystko - pracę, dom, rodzinę - nauczył się, że bezpieczeństwo to fikcja. Oni wszyscy mówią sobie: - Hola z tym zaufaniem, bo znowu zaboli. Psychologia powie: mechanizm obronny. Biblia powie: historia człowieka od początku świata. *** Abraham. Ojciec naszej wiary. Kiedy Bóg mówi mu: „będziesz miał syna”, Abraham się śmieje. Śmiech, ironia, niedowierzanie. Rdz 17,17: „Czy stuletni mężczyzna może jeszcze mieć syna?”. To nie był hymn wiary. To był sarkazm. I to właśnie stamtąd - z ironii, z nieufności - zaczyna się jego droga. Izraelici. Cud za cudem. Morze Czerwone się rozstępuje. Manna spada z nieba. A oni? Budują złotego cielca. Dlaczego? Bo łatwiej zaufać temu, co można zobaczyć niż temu, co wymaga cierpliwości. Cielcowi można się pokłonić. Na naszego Boga trzeba poczekać. Eliasz. Człowiek ognia. Człowiek zwycięstwa. Na górze Karmel widzi ogień z nieba. Widzi zwycięstwo nad prorokami Baala. A następnego dnia? Ucieka. Kładzie się pod krzewem i mówi 1 Królewska 19,4: „Dosyć tego, Panie! Zabierz moje życie!”. To jest prorok? To jest bohater? Tak - prorok, który nie ufa, że Bóg poprowadzi go dalej. I wtedy pytanie wraca do nas: a my? Czy jesteśmy inni? Psychologia znowu mówi: mechanizmy obronne. Biblia mówi: krzyk serca. Psalm 13: „Jak długo, Panie, będziesz mnie całkiem zapominał? Jak długo będziesz ukrywał swoje oblicze?”. To nie jest pieśń zwycięstwa. To nie jest pobożny hymn. To jest modlitwa z trzewi. Brutalna. Prawdziwa. Dlatego mówię: nieufność to pierwsza modlitwa. Nie zaczyna się od „wierzę”. Zaczyna się od „Boże, tak trudno mi Ci zaufać!”. I to jest punkt wyjścia. Nieufność jest jak rana, która krwawi, zanim pojawi się blizna. Bez niej nie ma prawdziwej wiary. *** Zaufanie rodzi się tam, gdzie kończy się rozum, potrzeba kontroli i kalkulacja. Tam, gdzie pozostaje tylko absurd; Abraham. Bierze syna. Jedynego. Syn obietnicy. Idzie na górę Moria. Czy to normalne? Nie. To szaleństwo. Ale w Hebrajczyków 11,19 mamy: „uważał, że Bóg ma moc wskrzeszać nawet umarłych”. Abraham ufa nie dlatego, że rozumie. Abraham ufa bo wie, że Bóg jest większy niż jego logika i emocje. Czy było mu wtedy łatwo? Na pewno nie. Maria. Zwykła nastolatka z Nazaretu. Anioł mówi: „Pocznie się w tobie Syn Boży”. Maria wie, czym to grozi. Plotki. Odrzucenie. Być może śmierć przez ukamienowanie. A jednak odpowiada: Łukasza 1,38: „Niech mi się stanie według twego słowa”. To nie jest bajkowa figurka. To kobieta, która ufa, ryzykując wszystko. Zaufanie nie jest ślepe. Zaufanie to decyzja – wejść w ciemność świadomie. Przebić się przez niepewność, brak racjonalnych przesłanek. Hiob. Siedzi na zgliszczach. Stracił dzieci. Stracił majątek. Stracił zdrowie. Żona mówi: „Przeklnij Boga i umrzyj” (Hioba 2,9). Przyjaciele karmią go frazesami. A Hiob mówi: „Choćby mnie zabił, będę Mu ufał” (Hioba 13,15). To nie jest heroizm w aureoli. To desperacja, która chwyta się Boga, - nawet - jeśli Bóg wydaje się katem. I teraz my. Czy jesteśmy inni? - Kobieta, która po kłamstwach męża decyduje się jeszcze raz zaufać. To jest jej Moria. - Mężczyzna, który idzie na terapię, choć boi się odsłonić. To jest jego Nazaret. - Człowiek chory, który walczy, choć diagnoza brzmi: „nieuleczalne”. To jest jego popiół Hioba. Psychologia nazwie to odbudową bezpiecznej więzi. Biblia nazwie to łaską. Psalm 23: „Choćbym chodził doliną cienia śmierci, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną”. Zauważ - cień zostaje. Strach zostaje. Ale pojawia się Ktoś obok. To jest sedno. Zaufanie nie usuwa cierpienia. Zaufanie zmienia sposób, w jaki je niesiemy. *** Mam problem z zaufaniem Bogu - to prawda. Ale próbuję. Bo życie bez zaufania to klatka, w której cierpisz z głodu. Życie bez zaufania to nieustanna kontrola, która pęka przy pierwszym lekkim wstrząsie. Ci, którzy zaufali, nie mieli gwarancji. Abraham mógł wrócić bez syna. Maria mogła zostać odrzucona przez wszystkich. Hiob mógł umrzeć w popiołach. Ale dzięki temu, że zrobili krok - stali się częścią historii większej niż oni sami. Dlatego pytanie nie brzmi: „czy Bóg jest godny zaufania?”. Pytanie brzmi: „czy ja jestem gotów spróbować jeszcze raz, nawet jeśli otworzy się we mnie każda rana?”. Zaufanie to nie uczucie. Zaufanie to akt odwagi. Zaufanie to jak stanie na peronie, gdzie pociąg się spóźnia. Ludzie odchodzą. Ludzie rezygnują. Ludzie złoszczą się. A ty zostajesz. I nagle - po czasie - usłyszysz świst. I nadjeżdża coś większego, niż mógłbyś sobie wyobrazić. Psalm 37: „Zdaj się na Pana i Jemu zaufaj, a On sam będzie działał”. Ufam Ci Ojcze. Tak często jednak tak nie ufam sobie. Ale Ty jesteś moją siłą. *** Boże, nie ufam Ci tak, jak bym chciał. Moje serce to magazyn podejrzeń, szuflada pełna rachunków krzywd, szkoła, w której uczono mnie, że każdy zawodzi. A jednak dziś, z całą moją nieufnością, stawiam krok. Nie dlatego, że jestem bohaterem, ale dlatego, że bez zaufania wszystko we mnie obumiera. Zrób z moich ran most. Z mojej niepewności drogę. Z mojego „nie ufam” - modlitwę. Bo jeśli Abraham mógł iść w ciemność, Maria mogła powiedzieć „tak”, a Hiob mógł milczeć w popiele, to i ja mogę spróbować. Choćby jeden dzień. Choćby jeden oddech. Niech moje pełne zaufanie zacznie się teraz. Amen.
KILKA SŁÓW NA NIEDZIELĘ - Nie ufam…
KILKA SŁÓW NA NIEDZIELĘ - Nie ufam Bogu. Nie ufam Bogu, bo życie nauczyło mnie, że wszystko trzeba dźwigać samemu. Do dzisiaj nie powiedziałem tego na głos. Ale często to zdanie włączało mi się w sercu. Nie ufałem, bo…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.