Kiedy próbujemy zobaczyć Wielką Środę nie tylko oczami wiary, lecz także przez źródła historyczne oraz teksty wczesnochrześcijańskie, zaczyna wyłaniać się obraz dnia, który nie jest dramatyczny w sensie wydarzeń, ale staje się dramatyczny przez świadomość tego, co nieuchronne. Ewangelie kanoniczne są tu zaskakująco powściągliwe, ponieważ po intensywnych dniach nauczania w świątyni (Mt 21-25) narracja nagle zwalnia, jakby autorzy celowo pozostawili przestrzeń między słowami, co wielu badaczy, jak John P. Meier (A Marginal Jew, Yale University Press, 1991) czy N.T. Wright (Jesus and the Victory of God, Fortress Press, 1996) - interpretuje jako literackie oddanie momentu przejścia z działalności publicznej do świadomego oczekiwania na konfrontację. W tym sensie milczenie tekstu staje się źródłem historycznym samo w sobie. Mateusz zapisuje: „Arcykapłani i starsi ludu zebrali się w pałacu arcykapłana, zwanego Kajfaszem, i naradzali się, jak Jezusa podstępnie pojmać i zabić.” (Mt 26,3-4) Podobną informację podaje Marek (Mk 14,1-2), a Łukasz dodaje szczegół: „Szukali sposobu, jakby Go zgładzić, bali się bowiem ludu.” (Łk 22,2) Tło historyczne pokazuje bardzo realistyczną sytuację polityczną, ponieważ, jak wskazuje historyk judaizmu Joachim Jeremias (Jerusalem in the Time of Jesus, SCM Press, 1969), Pascha była momentem iskrzącego napięcia społecznego, kiedy rzymskie władze zwiększały obecność wojskową, a przywódcy religijni starali się unikać zamieszek, które mogły doprowadzić do brutalnych represji. Dlatego zdrada Judasza nie jest tylko epizodem religijnym, lecz także wydarzeniem logicznym w sensie historycznym, ponieważ, jak zauważa Raymond E. Brown (The Death of the Messiah, Yale University Press, 1994), umożliwiała aresztowanie Jezusa poza miastem i poza tłumem pielgrzymów. Mateusz zapisuje: „A odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać.” (Mt 26,16) Jeżeli próbujemy poznać emocje Jezusa w tym dniu, pomocne stają się nie tylko Ewangelie, ale także wczesne tradycje chrześcijańskie, które zachowały echo tego napięcia. W apokryficznej Didache (I-II w.), która choć nie opisuje wydarzeń pasyjnych bezpośrednio, pokazuje mentalność pierwszych chrześcijan żyjących w cieniu zdrady i prześladowań, pojawia się wezwanie: „Czuwajcie nad życiem waszym; niech wasze lampy nie zgasną.” (Didache 16,1) To zdanie nie mówi o Jezusie wprost, ale oddaje klimat świadomości zagrożenia, który według wielu badaczy (Aaron Milavec, The Didache, Liturgical Press, 2003) wyrasta właśnie z pamięci ostatnich dni Jezusa. Jeszcze bardziej psychologiczny obraz znajdujemy w apokryficznej Ewangelii Judasza (II w.), gdzie niezależnie od jej teologicznych interpretacji, pojawia się bardzo interesujący motyw: Jezus jako ktoś, kto widzi więcej niż jego uczniowie i funkcjonuje w samotności poznania. Tekst mówi: „Jezus wiedział, kim oni są i skąd przyszli.” (Ewangelia Judasza, Codex Tchacos) Historyk religii Bart D. Ehrman (Lost Christianities, Oxford University Press, 2003) zwraca uwagę, że niezależnie od interpretacji gnostyckiej, tekst ten zachowuje bardzo stary motyw: Jezusa jako postaci świadomej zdrady wcześniej niż inni. Podobny motyw pojawia się w Ewangelii Piotra (II w.), gdzie, mimo późniejszych dodatków, zachowana jest tradycja, że Jezus wchodzi w mękę nie jako ktoś zaskoczony, lecz jako ktoś świadomy nadchodzącego procesu kaźni. Równocześnie źródła pozachrześcijańskie potwierdzają rosnące napięcia wokół Jezusa. Rzymski historyk Tacyt zapisze później: „Chrystus, od którego ta nazwa pochodzi, poniósł najwyższą karę za panowania Tyberiusza z wyroku prokuratora Poncjusza Piłata.” (Tacyt, Annales XV,44) Choć tekst powstał około 80 lat później, potwierdza, że egzekucja Jezusa była wydarzeniem historycznym, a nie wyłącznie konstrukcją teologiczną. Podobnie Józef Flawiusz, żydowski historyk I wieku, pisze: „W tym czasie żył Jezus, człowiek mądry (…) Piłat skazał Go na krzyż.” (Dawne dzieje Izraela, XVIII,63-64) Większość badaczy (Louis Feldman, Geza Vermes) zgadza się, że choć fragment mógł być częściowo redagowany przez chrześcijan, jego rdzeń jest autentyczny. Kiedy zestawi się te wszystkie źródła; biblijne, historyczne i apokryficzne, zaczyna wyłaniać się obraz Wielkiej Środy jako dnia rosnącego napięcia, w którym wydarzenia zewnętrzne są minimalne, ale proces wewnętrzny osiąga maksimum. To dzień, w którym, jak pokazują Ewangelie, Jezus nadal pozostaje wśród uczniów, mimo że wie, co nadchodzi: „Syn Człowieczy wprawdzie odchodzi, jak o Nim napisano, lecz biada temu człowiekowi, przez którego będzie wydany.” (Mt 26,24) To zdanie, czytane historycznie, nie brzmi jak teologiczna formuła, lecz jak stwierdzenie kogoś, kto rozumie mechanizm zdrady, a jednocześnie nie przestaje widzieć człowieka nawet w zdrajcy. W niektórych homiliach wczesnochrześcijańskich, np. u Orygenesa (Homilie o Ewangelii Mateusza, III w.), pojawia się interpretacja, że największą samotnością Jezusa nie była śmierć, lecz świadomość niezrozumienia Go przez otoczenie. Orygenes pisze: „Nie cierpienie było najcięższe, lecz to, że ci, których miłował, jeszcze nie rozumieli.” Choć to interpretacja teologiczna, trafia w coś bardzo ludzkiego: doświadczenie człowieka, który widzi więcej niż jego otoczenie i nie może się tym podzielić. Dlatego Wielka Środa, czytana przez pryzmat historii, apokryfów i psychologii, może być rozumiana nie jako dzień przygotowania do śmierci, lecz jako dzień zachowania tożsamości. Nie dzień bohaterstwa a… konsekwencji. Źródła historyczne nie pokazują Jezusa jako kogoś, kto próbuje zmienić ludzi na siłę. Raczej jako kogoś, kto pozwala im być sobą, nawet gdy oznacza to zdradę. To bardzo trudna postawa do zrozumienia. Bo oznacza zgodę na to, że nie wszystko, co kochamy, będzie nas chronić. I być może dlatego właśnie Wielka Środa pozostaje dniem prawie niewidocznym w narracji Ewangelii, ponieważ to, co najważniejsze, nie wydarza się wtedy w przestrzeni historii, lecz w środku człowieka, gdzie, jak pokazują zarówno źródła chrześcijańskie, jak i refleksja historyków religii, rozstrzyga się nie to, czy człowiek uniknie cierpienia, lecz czy pozwoli, aby wizja nadchodzącego cierpienia odebrała mu zdolność pozostania w zgodzie ze sobą?