Każdy z nas ma w sobie małego prawnika, który ciągle pragnie mieć rację. Ten prawnik uwielbia spory, rozstrzygnięcia, pieczątki i paragrafy. To on wpycha nam w usta zdania zaczynające się od: „a nie mówiłem?”. Tyle że ten mały prawnik jest jednocześnie najskuteczniejszym zabójcą miłości. Bo kiedy masz rację, wygrywasz bitwę, ale czasem… przegrywasz człowieka. Racja daje natychmiastową satysfakcję, jak strzał kofeiny: - błysk, energia, triumf. Relacja działa wolniej, jak proces parzenia herbaty: trzeba cierpliwości, czasu, ciepła. Ale to ona rozgrzewa cię naprawdę, kiedy świat zaczyna być zimny. Popatrz na kuchnię. Zwykłe miejsce, zwykłe krzesła, zwykły stół. A jednak właśnie tam rozgrywa się wszystko: On: „Ale ja mam rację”. Ona: „Może i masz, ale mnie przy tym nie masz”. I nagle staje się jasne, że to nie racja, ale relacja decyduje, czy w ogóle będzie jeszcze „jutro razem”. Możesz wygrać każdą sprzeczkę, jeśli bardzo chcesz. Ale wtedy zostaniesz sam z wygraną, której nie ma komu pokazać. *** Bo można mieć wszystkie argumenty świata. Można znać wszystkie przepisy, reguły, prawa i dowody. Można stać na kuchennym polu bitwy i wygrywać każdą sprzeczkę. A jednak… przegrywać człowieka. Apostoł Paweł napisał: „Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, a miłości bym nie miał - byłbym niczym.” (1 Kor 13,2) I to jest cała prawda. Racja bez miłości to pusty dźwięk. Relacja oparta na miłości nawet pełna błędów ma sens. Bo ostatecznie nie chodzi o to, kto miał rację. Chodzi o to, kto został. *** Racja może być twoim trofeum. Relacja twoim schronieniem. Co wybierasz? *** Muzyczna impresja: NIEDZIELNE UKOJENIE Słowa: Witold Kazimierz Augustyn & Armin Dorian Soler Muzyka i aranżacja: Suno https://suno.com/song/3b4b668b-7d45-43a0-a3d2-85930e2c960f