Jeśli nie wyciągniesz ręki po to, czego chcesz, nigdy tego nie dostaniesz Jeśli nie wyciągniesz ręki, twoje życie pozostanie w trybie wyobrażeń. Psychologia powiedziałaby, że to mechanizm unikania: - człowiek często nie sięga nie dlatego, że nie może, ale dlatego, że boi się, co zobaczy w swoich własnych dłoniach, gdy już spróbuje. W Biblii ten problem pojawia się zaskakująco często. Nie jako coaching, tylko jako dramat decyzji. Gdy Jezus mówi do niewidomego: „Co chcesz, abym ci uczynił?” (Mk 10,51), nie pyta przecież o informację. On zmusza człowieka do wypowiedzenia własnego pragnienia. Bo dopóki pragnienie jest niewypowiedziane, można udawać, że go nie ma. A gdy zostanie nazwane, zaczyna się odpowiedzialność. Psychologia nazywa to momentem integracji. Biblia nazywa to wyjściem z ukrycia. Problem polega na tym, że wielu ludzi wybiera bezpieczniejszą strategię: nie próbować. Wtedy można powiedzieć: nie udało się, zamiast trudniejszego: bałem się. Badania nad zachowaniami unikowymi pokazują, że krótkoterminowo to zmniejsza lęk, ale długoterminowo buduje poczucie niespełnienia i wewnętrznego zamrożenia. Dlatego w przypowieści o talentach (Mt 25,14-30) największy problem nie dotyczy tego, który stracił, tylko tego, który zakopał. Nie zrobił nic złego. Po prostu nic nie zrobił. I właśnie to zostało nazwane zmarnowaniem życia. Z psychologicznego punktu widzenia to bardzo realistyczne. Człowiek nie rozpada się najczęściej przez porażki, tylko przez życie w trybie odkładania siebie. Biblia proponuje coś zaskakującego: nie heroizm, tylko ruch. „Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie…” (Mt 7,7). Trzy czasowniki. Wszystkie w ruchu. Psychologia dodałaby: działanie często nie usuwa lęku. Ono go wyprzedza. Dopiero potem emocje zaczynają iść za decyzją. Człowiek nie został stworzony do stania obok własnego życia w bezruchu.