„JEDNEGO CI BRAK…” ~ To jedno zdanie brzmi jak klucz do najważniejszych drzwi. Tylko że te drzwi nie mają klamki z zewnątrz. W Ewangelii Marka młody człowiek przybiega do Jezusa. Pada na kolana. Ma wszystko: moralność na poziomie, pieniądze w portfelu i reputację jak trzeba. Ale czegoś mu brak. Czego? Tego, co można dać tylko z rąk otwartych ramion. Tego, co nie rodzi się z posiadania, tylko z oddania. „Sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie.” Chłopak słyszy i odchodzi. Zasmucony. Greckie słowo użyte w tym fragmencie to stugnazō - oznacza nie tylko smutek, ale smutek połączony z mrokiem. To cień, który spada na serce, gdy wiesz, że czegoś nie zrobisz, choć wiesz, że powinieneś. I właśnie z tego cienia powstał film „Wirus elit”. *** W świecie „Wirusa elit” bogactwo nie chroni. Zabija. Dosłownie. Tajemniczy wirus atakuje najbogatszych. Miliarderzy umierają jak muchy, milionerzy drżą w apartamentach. Nagle to, co dawało bezpieczeństwo - posiadanie - staje się śmiertelnym zagrożeniem. Czy to fikcja? A może tylko hiperbola rzeczywistości, w której już żyjemy? Bo czy nie jest tak, że to właśnie bogactwo zamyka nas często na zmianę? Na ludzi? Na Ewangelię? Znałem kobietę, która mówiła, że nie ma czasu na relacje, bo buduje firmę „dla dzieci”. Znam mężczyznę, który nie potrafił dać jałmużny, bo „inwestuje w startup”. Znam młodego chłopaka, który nie wyjedzie na rekolekcje, bo akurat wtedy „są żniwa z algorytmu” i kopie bitcoin’y. (I ja… kiedyś miałem podobnie). Wszyscy oni są bogatymi młodzieńcami. I wszyscy, kiedy słyszą głos Jezusa, schylają głowy. Może nie odchodzą fizycznie. Ale ich serce już dawno poszło sobie w przeciwną stronę. *** Biblia nie potępia bogactwa. Potępia ufność w bogactwo. Różnica jest fundamentalna. Abraham był zamożny, Józef zarządzał całym Egiptem, Hiob miał owce, wielbłądy i rachunki w niebie. Ale żaden z nich nie przytulał majątku jak ostatniej poduszki. „Biada wam, bogaczom, bo odebraliście już swoją pociechę” (Łk 6,24). „Nie możecie służyć Bogu i mamonie” (Mt 6,24). „A korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy” (1 Tm 6,10). W „Wirusie elit” najbardziej przerażają nie śmierci, ale to, co dzieje się wcześniej - niezdolność ludzi do oddania czegokolwiek bez strachu. Widać, że nie mają relacji, miłości, wspólnoty. Mają pieniądze, udziały, akcje, obligacje, firmy, nieruchomości. Ale nie mają komu oddać haseł a nawet mają problem z wyzbyciem się majątku. To świat, w którym luksus przestał być wygodą, a stał się iluzją wieczności. Zabezpieczeniem przed nicością. A przecież Jezus nie przyszedł fundować nielimitowane karty kredytowe. Przyszedł, żeby nauczyć nas zatracać się… z sensem. *** A gdyby młodzieniec… nie odszedł? A gdyby został? Gdyby zamiast opuścić głowę, spojrzał w oczy Boga? Co by się stało? Być może nic spektakularnego. Może po prostu poszedłby do domu, sprzedał działki, rozdał majątek. Zostałby z pustymi rękami. I wtedy, może pierwszy raz w życiu, mógłby poczuć się wolny? *** Nie myśl, że to przypowieść sprzed dwóch tysięcy lat. To jest dziś. To jestem ja. To jesteś ty. Bo dzisiaj Jezus znów mówi: „Jednego ci brak…”. I znów ktoś odchodzi. Nie dlatego, że nie wierzy. Nie dlatego, że nie kocha. Ale dlatego, że nie umie puścić. *** W „Wirusie elit” zło nie bierze się z pieniędzy. Bierze się z lęku przed ich utratą albo z ich posiadania A tutaj to destrukcja. „Odszedł zasmucony, miał bowiem wiele.” Dzisiaj ten wers brzmi: „Nie kliknął ‘daj’, bo miał pełny koszyk. I pustą duszę.” *** PS. A co, jeśli „wirus elit” to nie wirus? Co jeśli to… Jezus? Nie niszczący. Nie karzący. Ale uwalniający. Bo może trzeba zachorować, żeby się zatrzymać. Może trzeba stracić, żeby zyskać. Może trzeba umrzeć… żeby wreszcie żyć? *** „Wirus elit” to hiszpańsko-amerykański film z 2024 roku w reżyserii Galdera Gaztelu-Urrutii, znanego z głośnej „Platformy”. Scenariusz współtworzyli Pedro Rivero, David Desola i Sam Steiner. W głównych rolach występują Mary Elizabeth Winstead, Rafe Spall, Lorraine Bracco, Timothy Spall oraz Jonah Hauer-King. Fabuła osadzona jest w alternatywnej rzeczywistości, w której pojawia się tajemniczy wirus atakujący wyłącznie najbogatszych ludzi. Zaczyna się od miliarderów, później zarażeni zostają milionerzy. Posiadanie majątku staje się śmiertelnym zagrożeniem. W obliczu epidemii ludzie próbują pozbywać się swojego bogactwa, ale nie da się tego zrobić bez kosztów emocjonalnych i społecznych. Władza, luksus, pozycja, to wszystko przestaje mieć znaczenie. Film ukazuje chaos, który wybucha w systemie zbudowanym na pieniądzu, oraz dramatyczne decyzje, jakie podejmują bohaterowie. Ich świat, dotąd zdefiniowany przez hierarchie i majątek, ulega gwałtownej transformacji. To opowieść o granicach bezpieczeństwa, strachu przed utratą i o tym, czy jesteśmy w stanie zrezygnować z przywilejów, by ocalić własne życie i człowieczeństwo. Światowa premiera filmu miała miejsce 6 października 2024 roku na Festiwalu w Sitges. W Hiszpanii trafił do kin 24 stycznia 2025. W Polsce został udostępniony na platformach VOD, w tym na Prime Video, pod koniec marca tego samego roku. „Wirus elit” to satyra i thriller społeczny w jednym. Nawiązuje do klasycznych motywów literackich i biblijnych. Pyta o to, co się stanie, gdy bogactwo przestanie chronić, a zacznie zagrażać. Gdy przestajemy być beneficjentami systemu, a stajemy się jego ofiarami. Gdy nie da się już pozbyć majątku, żeby przetrwać.
„JEDNEGO CI BRAK…” ~ To jedno zdanie…
„JEDNEGO CI BRAK…” ~ To jedno zdanie brzmi jak klucz do najważniejszych drzwi. Tylko że te drzwi nie mają klamki z zewnątrz. W Ewangelii Marka młody człowiek przybiega do Jezusa. Pada na kolana. Ma wszystko: moralność…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.