Izaak Syryjczyk należał do tych ludzi, których współczesny świat prawdopodobnie próbowałby najpierw zaprosić do podcastu o duchowości, potem przerobić na serię cytatów z zachodem słońca w tle, a na końcu całkowicie zignorować, gdyby okazało się, że naprawdę mówi serio. Żył w VII wieku, w epoce pustelników, mnichów i religijnych obsesorów, którzy potrafili tygodniami pościć, spać na kamieniach i godzinami roztrząsać naturę Boga, podczas gdy zwykli ludzie próbowali po prostu przeżyć kolejny dzień bez wojny, głodu albo zarazy. Izaak znał ten świat od środka. Został nawet biskupem, lecz uciekł z urzędu niemal natychmiast, jak człowiek, który po kilku godzinach zrozumiał, że administracja dusz zaczyna przeszkadzać w ratowaniu człowieka. To już samo w sobie brzmi podejrzanie współcześnie. Większość systemów religijnych, politycznych, rodzinnych, korporacyjnych, uwielbia ludzi przewidywalnych, dobrze sformatowanych i posłusznych własnej roli. Tymczasem Izaak pisał o rzeczy znacznie bardziej niebezpiecznej niż bunt: - o współczuciu, które odbiera człowiekowi przyjemność osądzania innych. A przecież ogromna część ludzkiej cywilizacji stoi właśnie na tej subtelnej rozkoszy. Ludzie godzinami analizują cudze rozwody, zdrady, upadki, kompromitacje i błędy, ponieważ cudze pęknięcie działa jak chwilowy środek przeciwbólowy na własną samotność albo głupotę. Internet tylko zamienił tę starą potrzebę w przemysł. Dawniej plotkowano pod studnią. Dziś robi się to w jakości 4K, z komentarzami, muzyką i reklamą suplementu diety między jednym upokorzeniem a drugim. Izaak patrzył na człowieka inaczej. Nie jak na projekt moralny, lecz jak na istotę głęboko poranioną, która bardzo często rani innych dokładnie tym miejscem, którym sama krwawi. Dlatego pisał: „Nie nazywaj Boga sprawiedliwym, ponieważ Jego sprawiedliwość nie jest podobna do twojej.” To zdanie powinno wisieć nad wejściem do każdej sekcji komentarzy w internecie, nad połową rodzinnych stołów i nad wieloma religijnymi ambonami, przy których człowiek częściej słyszy o karze niż o rozumieniu ludzkiej słabości. Najbardziej niepokojące u Izaaka pozostaje jednak coś jeszcze głębszego. On naprawdę wierzył, że człowiek może dojść do takiego poziomu współczucia, przy którym zaczyna cierpieć razem ze światem. Nie metaforycznie. Realnie. W jego tekstach świętość nie przypomina triumfalnego bohatera z aureolą, lecz kogoś, kto powoli przestaje wytrzymywać ciężar cudzego bólu. Współczesność zrobiła z tego niemal chorobę. Dzisiaj człowiek ma być odporny, produktywny, skuteczny, atrakcyjny emocjonalnie, lekko ironiczny, zdystansowany, najlepiej jeszcze wysportowany i dobrze prezentujący się przy eksie swojej drugiej żony. Wrażliwość coraz częściej traktuje się jak wadę systemową, coś pomiędzy awarią psychiczną a brakiem kompetencji społecznych. Izaak poszedł dokładnie w przeciwną stronę. Twierdził, że serce staje się naprawdę żywe dopiero wtedy, gdy przestaje obsesyjnie chronić samo siebie. To dlatego pisał o łzach tak często, jak inni pisali o sile. Łzy nie były dla niego oznaką słabości ale dowodem, że człowiek jeszcze całkowicie nie zamienił się w kamień. Może właśnie dlatego jego pisma działają tak dziwnie po tysiącu trzystu latach. Ponieważ czytając go nocą, po kolejnym dniu udawania siły, sukcesu albo emocjonalnej kontroli, człowiek nagle trafia na kogoś, kto nie próbuje nim zarządzać. Nie chce go motywować i nie buduje marki osobistej świętości. Nie sprzedaje kursu rozwoju duchowego. Siedzi tylko w ciszy i przypomina rzecz niemal skandalicznie prostą: - że serce, które całkowicie oduczyło się współczucia, nawet jeśli osiągnęło wszystko, nadal pozostaje miejscem głęboko opuszczonym. *** Izaak Syryjczyk (ok. 613-ok. 700), zwany także Izaakiem z Niniwy, był mnichem, pustelnikiem, mistykiem i przez krótki czas biskupem Niniwy na terenach dzisiejszego Iraku. Pochodził prawdopodobnie z regionu Kataru lub Zatoki Perskiej, należącego wtedy do Kościoła Wschodu. Bardzo szybko porzucił jednak urząd biskupi i wycofał się do samotnego życia ascetycznego, oddając się modlitwie, medytacji i pisaniu. Jego duchowość była niezwykle radykalna, ponieważ centrum religii widział nie w karze, lęku czy dyscyplinie, lecz w bezgranicznym współczuciu Boga. Pisał o miłosierdziu tak głęboko, że do dziś część teologów uważa go za jednego z najbardziej odważnych mistyków chrześcijaństwa. Ogromny wpływ wywarł zarówno na chrześcijaństwo wschodnie, jak i zachodnie, choć przez wieki pozostawał postacią bardziej czczoną w klasztorach niż znaną zwykłym wiernym. Nie stworzył „dzieł” w nowoczesnym sensie, lecz zbiory homilii, traktatów ascetycznych i medytacji duchowych, które kopiowano ręcznie przez setki lat. Najważniejsze z nich to: * „Homilie ascetyczne” („Ascetical Homilies”) * „Mowy o życiu duchowym” * „Traktaty mistyczne” * listy i krótkie pouczenia duchowe zachowane w tradycji syryjskiej i greckiej Jego teksty przetrwały dzięki tłumaczeniom z języka syryjskiego na grekę, arabski, gruziński i łacinę. Szczególnie ceniono je na Athosie oraz w tradycji prawosławnej. Najbardziej znane współczesne wydania i opracowania: * Sebastian Brock - The Wisdom of Saint Isaac the Syrian * Dana Miller - Ascetical Homilies of Saint Isaac the Syrian * Hilarion Alfeyev - The Spiritual World of Isaac the Syrian * „Filokalia” - zbiór tekstów mistycznych zawierający fragmenty Izaaka Izaak pozostawił po sobie duchowość zadziwiająco współczesną: mniej zainteresowaną kontrolowaniem i pouczaniem człowieka, bardziej ratowaniem jego wnętrza przed rozpaczą i zobojętnieniem.