Gdyby Mojżesz schodził z góry Synaj dziś, miałby przy sobie nie dwie kamienne tablice, lecz regulamin liczący czterysta stron, z przypisami, erratą i sekcją „Najczęściej zadawane pytania przez ludzi, którzy już coś zepsuli”. A jednak dostał tylko dziesięć zdań. Dziesięć. (Wj 20; Pwt 5). I to miało wystarczyć. Problem polega na tym, że człowiek jest istotą, która potrafi zawalić jedno przykazanie w poniedziałek, drugie w środę, a w piątek udawać, że to był eksperyment duchowy. Nie będę wskazywał palcem. Wystarczy otworzyć Psalm 51 i zobaczyć Dawida, który, delikatnie mówiąc, nie opanował dwóch punktów z listy. „Zmiłuj się nade mną, Boże” - pisze. Nie: „Zmień tabelę przykazań”. Nie: „Uznajmy, że to było tylko trochę, tak… na momencik”. On wie, że zawalił. I wie, że świat się nie kończy, jeśli nie przestanie żyć resztą. Bo oto paradoks Biblii: - Bóg nie wycofuje całej umowy, gdy człowiek potknie się o jeden paragraf. Abraham kłamie w sprawie Sary (Rdz 12), Piotr zapiera się trzy razy (Mt 26), Jakub kombinuje jak księgowy na kofeinie. A jednak historia idzie dalej. Nie dlatego, że przykazania są opcjonalne. Ale dlatego, że życie jest większe niż jedno pęknięcie. Spójrzmy na Dekalog jak na konstrukcję mostu. Jeśli pęknie jedna deska, nie rzucasz się w przepaść z okrzykiem: „Skoro ta jedna, to wszystkie!”. Raczej łapiesz się poręczy i pilnujesz, by reszta trzymała ciężar. W Ewangeliach Jezus nie znosi przykazań, tylko je zagęszcza. „Miłuj Pana Boga swego” i „miłuj bliźniego” (Mt 22,37-40). Tak, jakby sprowadzał dziesięć do dwóch, jakby wiedział, że człowiek ma ograniczoną pamięć i jeszcze bardziej ograniczoną odpowiedzialność. A jednak nie mówi: „Jeśli zawalisz jedno, reszta się nie liczy”. Raczej: - wróć do rdzenia. Święty Paweł w Liście do Rzymian (Rz 3,23) zauważa sucho, że „wszyscy zgrzeszyli”. Wszyscy. To słowo jest demokratyczne. Nie zostawia miejsca dla duchowych perfekcjonistów. Ale zaraz potem mówi o usprawiedliwieniu z łaski. Jakby sugerował, że życie według dziesięciu zasad nie jest grą w czyste konto, tylko w wierność kierunkowi. I tu pojawia się moje ulubione, nieistniejące wprost w Biblii, ale wyczuwalne między wierszami: Jedenaste przykazanie: - Jeśli potkniesz się na jednym, pilnuj pozostałych, jakby od nich zależało twoje życie. Bo zależy. Nie cudzołóż? Jeśli zawalisz, nie zaczynaj kraść. Nie kradnij? Jeśli upadniesz, nie buduj z tego nowej religii samousprawiedliwienia. Nie mów fałszywego świadectwa? Jeśli już skłamałeś, nie przestawaj czcić Boga ani nie przestawaj szanować rodziców. To nie jest matematyka, tylko system punktowy…. wektor. W Księdze Przysłów czytamy: „Sprawiedliwy siedem razy upadnie, a znowu powstanie” (Prz 24,16). Nie: „Sprawiedliwy nigdy się nie potknie”. Biblia jest dziwnie realistyczna. Jakby znała człowieka lepiej niż on sam siebie. Największe niebezpieczeństwo nie polega na tym, że złamiesz jedno przykazanie, ale że uznasz, iż skoro jedno pękło, reszta nie ma sensu. To wtedy rodzi się cynizm. A cynizm jest duchowym odpowiednikiem wyburzenia mostu tylko dlatego, że poluzowała się jedna śruba. Gdy Piotr zaparł się Jezusa, mógł powiedzieć: „Skoro zdradziłem, to już po mnie”. Zamiast tego wrócił. Płakał, ale wrócił (Łk 22,62; J 21). Nie przestał być uczniem, choć na chwilę przestał być wierny. Może więc jedenaste przykazanie nie jest nowym prawem tylko przypomnieniem, że życie z Bogiem to nie kolekcjonowanie perfekcji, lecz trzymanie się kierunku, nawet gdy jedna z desek trzeszczy pod stopą. A jeśli już musisz coś zawalić? - Nie psuj wszystkiego. Tego, co z ciebie zostało… pilnuj jak ognia w kominku w domu, do którego jeszcze chcesz wrócić.
Gdyby Mojżesz schodził z góry Synaj dziś,…
Gdyby Mojżesz schodził z góry Synaj dziś, miałby przy sobie nie dwie kamienne tablice, lecz regulamin liczący czterysta stron, z przypisami, erratą i sekcją „Najczęściej zadawane pytania przez ludzi, którzy już coś…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.