- Daję głowę! Mówimy to często lekko. „Daję głowę, że się uda. Daję głowę, że on przyjdzie.” Ale w Biblii to zdanie nie jest lekkie. To zdanie jest krwią. To zdanie jest więzieniem, ciemnością i srebrną misą. To zdanie to Jan Chrzciciel. Jan nie był figurką z ołtarza. Był człowiekiem o szorstkim głosie, w skórze wielbłąda, który wychodził na pustynię i krzyczał: „Nawróćcie się. Prostujcie drogi Panu.” Nie mówił ogólników. Mówił wprost: „Nie wolno ci mieć żony twego brata.” Mówił: „Nie udawaj, że nie widzisz biednego.” Mówił: „Nie żyj w kłamstwie.” I dlatego trafił do więzienia. A w więzieniu, sam, w ciemności, Jan zrobił coś, co uderza w samo serce. Wysłał uczniów do Jezusa z pytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy innego mamy czekać?” Rozumiecie? Największy prorok, ten, który ochrzcił Mesjasza, ten, który słyszał głos Ojca nad Jordanem - on teraz pyta: „Czy to naprawdę Ty? Czy się nie pomyliłem?” To jest moment, w którym Biblia staje się prawdziwa. Bo każdy z nas zna tę noc. Oddajesz serce, oddajesz uczciwość, oddajesz marzenia - i nagle pytasz: „Boże, czy to ma sens? Czy mnie nie oszukałeś?” A Jezus? Jezus nie daje mu prostego dowodu. Nie pisze listu z obietnicami. On mówi: „Ślepi widzą, chromi chodzą, ubogim głosi się Ewangelia.” Czyli: Janie, patrz nie na swoją celę. Patrz na życie. Patrz na dobro, które już rośnie. Twoja głowa nie spadnie na darmo. Bracia i siostry, każdy z nas ma swoją misę. Nie srebrną jak u Heroda, ale plastikową, cyfrową, codzienną. - Misa w pracy, kiedy trzeba powiedzieć: „to jest nieuczciwe.” - Misa w domu, kiedy trzeba przyznać: „to mnie boli.” - Misa w rodzinie, kiedy trzeba nazwać rzecz po imieniu, choć wszyscy wolą milczeć. Za każdym razem wybierasz: dasz głowę czy się wycofasz. Dasz głowę, czyli zaryzykujesz prawdę, uczciwość, miłość - czy ocenisz, że lepiej zachować spokój. Ale Jezus mówi: „Kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa.” (Łk 9,24). To jest logika Królestwa. To, co wydaje się przegraną, w rękach Boga staje się zwycięstwem. To, co wygląda jak misa, staje się stołem. To, co wygląda jak koniec, staje się początkiem. Jan nie zobaczył owoców. Jego głowa spadła wcześniej. Ale to właśnie jego przegrana otworzyła drogę dla Jezusa. I tak samo twoje „daję głowę” - twoje małe, codzienne straty - mogą stać się dla kogoś początkiem życia. Dlatego dziś chcę wam powiedzieć jedno: nie bójcie się dawać głowy. Nie bójcie się oddawać tego, co dla was cenne, jeśli chodzi o prawdę, o miłość, o Boga. Bo nic, co oddane Chrystusowi nie ginie. Jeśli tylko chcesz. *** Ewangelia wg św. Mateusza 14,1-12 Ewangelia wg św. Marka 6,14-29 - Herod kazał pojmać Jana za to, że mówił: „Nie wolno ci mieć żony twego brata.” - Herodiada czyhała na jego życie. - Podczas uczty córka Herodiady tańczy a Herod przysięga spełnić jej prośbę. - Na polecenie matki poprosiła: „Daj mi zaraz na misie głowę Jana Chrzciciela.” - Herod, choć zasmucony, kazał ściąć Jana we więzieniu. - Uczniowie Jana przyszli, zabrali ciało i pogrzebali je. *** Muzycznie: DAJĘ GŁOWĘ Słowa: Witold Kazimierz Augustyn Muzyka i aranżacja: Suno https://suno.com/song/e84d333d-792d-49ba-a093-95ff8a6e5bbe