Człowiek współczesny nie ma problemu z brakiem narzędzi, lecz z nadmiarem kierunków, w które może iść jednocześnie, przez co, paradoksalnie, przestaje iść w ogóle, a jedynie się przemieszcza, zużywając energię na pozór ruchu, który nie prowadzi do żadnego miejsca. Jest jednak prosta lista zasad, która na pierwszy rzut oka wygląda jak poradnik dla ludzi zmęczonych nadmiarem obowiązków, w istocie rozbija znacznie głębszą konstrukcję: mit, że życie polega na maksymalizacji wszystkiego naraz; działań, doświadczeń, możliwości, relacji. Psychologia opisuje to chłodno, niemal technicznie, wskazując, że ludzki mózg nie jest zdolny do równoległego przetwarzania wielu złożonych zadań jak komputer (choć twój pracodawca, albo teściowa, ci to wmawia na spotkaniach motywacyjnych), lecz jedynie do ich szybkiego przełączania, co prowadzi do rozproszenia uwagi, spadku jakości i narastającego zmęczenia; jednak za tym mechanizmem kryje się coś bardziej pierwotnego niż błąd poznawczy: - lęk przed zatrzymaniem, … ponieważ zatrzymanie odbiera iluzję kontroli i odsłania to, co zostało zagłuszone przez chaotyczne działanie. Dlatego pierwsza zasada: „rób jedną rzecz na raz” … nie jest techniką zarządzania czasem, lecz próbą odzyskania jedności wewnętrznej, która została rozbita przez nadmiar bodźców. Ewangelia, która nie zna języka neuronauki, trafia w to samo miejsce, choć używa innych słów: „Starajcie się najpierw o królestwo Boga i o Jego sprawiedliwość” (Mt 6,33). Nie jest to tylko wezwanie do religijnej gorliwości, lecz do uporządkowania tego, co wewnętrzne, ponieważ człowiek, który nie potrafi wskazać jednej rzeczy jako pierwszej, w rzeczywistości nie wybiera niczego, a jego życie zaczyna przypominać serię reakcji zamiast świadomych decyzji. W tym kontekście druga zasada; - by robić powoli i z rozmysłem … okazuje się nie tyle zachętą do spowolnienia, ile zdemaskowaniem ukrytej toksycznej przemocy, jaką człowiek stosuje wobec samego siebie i innych, zmuszając się do tempa, które nie wynika z natury, lecz z porównań, ambicji i lęku przed byciem niewystarczającym. Tempo, które uchodzi za cnotę, często jest formą ucieczki; człowiek przyspiesza, aby nie usłyszeć własnych myśli, aby nie spotkać się z pustką, która pojawia się, gdy milkną wszystkie zadania. „Zatrzymajcie się i poznajcie, że Ja jestem Bogiem” (Ps 46,11), - to zdanie, które łatwo zignorować jako pobożne, w rzeczywistości jest radykalnym zaproszeniem do konfrontacji z ciszą i spokojem, a więc z samym sobą. Najbardziej prowokujące pozostaje jednak wezwanie, by robić mniej, ponieważ uderza ono w fundament współczesnej tożsamości, która buduje swoją wartość na ilości wykonanych działań. Psychologia mówi o przeciążeniu poznawczym i spadku satysfakcji wynikającym z nadmiaru wyborów, Biblia natomiast odsłania źródło tego napięcia, wskazując, że serce człowieka przywiązuje się do tego, co uznaje za skarb: „Gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje” (Mt 6,21). Jeśli skarbem staje się wydajność, człowiek zaczyna istnieć tylko o tyle, o ile produkuje, a jego życie zamienia się w niekończący się projekt, który nigdy nie osiąga punktu spełnienia. Wprowadzenie przerw, które w tej liście pojawia się niemal mimochodem, podważa jeszcze jedną iluzję: - że sens rodzi się wyłącznie z ciągłości działania. Tymczasem już w opisie stworzenia świata pojawia się rytm, który zakłada zatrzymanie: „I ukończył Bóg w dniu siódmym swe dzieło (…) i odpoczął” (Rdz 2,2). Ten odpoczynek nie jest koniecznością wynikającą ze zmęczenia, lecz wyborem, który nadaje znaczenie całości; bez niego nawet stworzenie byłoby jedynie procesem produkcyjnym. - Czy tak ma wyglądać nasze życie? Podobnie rzecz ma się z prostymi czynnościami, które człowiek zwykł lekceważyć; sprzątaniem, gotowaniem, siedzeniem bez celu, ponieważ nie zawsze przynoszą natychmiastowego efektu ani uznania. (Chyba, że przesilisz zupę to mąż to zaraz zauważy). A jednak to właśnie w nich ujawnia się zdolność do bycia obecnym, która stanowi warunek wszelkiej głębi. „Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej wierny będzie” (Łk 16,10). To zdanie nie jest moralną przestrogą, lecz obserwacją struktury ludzkiego życia: - brak uważności w małych rzeczach przenosi się na wszystko inne, tworząc egzystencję powierzchowną, choć pozornie intensywną. Wreszcie pojawia się wezwanie do prostoty, które nie oznacza rezygnacji z rzeczy, lecz rezygnację z pożądania i chaosu, jaki wokół nich narasta. Prostota nie polega na ograniczeniu materialnego świata, lecz na uporządkowaniu relacji z nim, tak aby człowiek nie był niewolnikiem własnych wyborów. W tym sensie prostota staje się formą wolności, choć wymaga odwagi, ponieważ zmusza do odrzucenia tego, co zbędne, a człowiek często bardziej przywiązuje się do tego, co zbędne, niż do tego, co konieczne. Cała ta lista, czytana powierzchownie, może wydawać się zbiorem oczywistości jak z poradnika Zen, które każdy zna i których nikt nie stosuje; czytana głębiej, okazuje się jednak czymś znacznie bardziej wymagającym: propozycją życia, które; - nie opiera się na ilości zabiegów, lecz na trwałej obecności i bliskości, - nie na tempie, tylko na rozwadze i czytaniu potrzeb serca, - nie na kontroli, ale na zaufaniu. I to właśnie w tym miejscu pojawia się trudność, której nie rozwiąże żadna wymyślna technika: - człowiek musi zdecydować, czy chce żyć szybciej, czy lepiej, ponieważ bardzo często jedno wyklucza drugie. *** 1. Rób jedną rzecz na raz. 2. To, co robisz, rób powoli i zaangażowaniem. 3. Rób to do końca. 4. Rób mniej, niż chcą inni i nie rób zbyt wiele pod przymusem. 5. Rób sobie przerwy między kolejnymi zadaniami. 6. Celebruj. 7. Na każdą czynność dobrze zaplanuj czas. 8. Poświęć czas na to, żeby zwyczajnie posiedzieć (ale się nie zasiedź). 9. Uśmiechaj się i bądź uczynny. 10. Uczyń ze sprzątania i gotowania modlitwę (albo medytację). 11. Myśl o tym, co potrzebne i ważne. 12. Żyj prosto (ale nie prostacko). *** Lubię powtarzać sobie cytat: „Nikt, kto przyłożył rękę do pługa i wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego.” Łk 9,62 moja parafraza: - przyłożyć ręce do pługa i nie oglądać się wstecz. To zdanie oczywiście pada w kontekście wypełnienia powołania. Jezus mówi o konsekwencji, skoro decyzja została podjęta, i o tym, że prawdziwe pójście za czymś (lub Kimś) wymaga nie tyle perfekcji w działaniu, co nieodwracania się do tego, co się już porzuciło, np; - relacji, która cię niszczyła, - nałogu, - tego, co odbierało ci spokój.
Człowiek współczesny nie ma problemu z brakiem…
Człowiek współczesny nie ma problemu z brakiem narzędzi, lecz z nadmiarem kierunków, w które może iść jednocześnie, przez co, paradoksalnie, przestaje iść w ogóle, a jedynie się przemieszcza, zużywając energię na pozór…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.