Często słyszymy, że poczucie własnej wartości ma swoje źródło w dzieciństwie. Nie tylko w tych mega lub mikro traumach, które pamiętamy, ale w tych cichych chwilach, kiedy ktoś nie spojrzał z czułością, kiedy zabrakło: „dobrze zrobiłeś”, albo: „cieszę się, że jesteś”. Wtedy rodzi się coś, czego nie widać na zdjęciach z rodzinnych wakacji; mikropęknięcie w duszy, przez które przez resztę życia próbuje przedostać się światło. Biblia mówi: „Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest… nie unosi się pychą, nie szuka swego.” (1 Kor 13,4-5) Ale nikt nam nie powiedział, że to dotyczy również miłości do siebie. Więc rośniemy próbując zasłużyć; - na uwagę, - na pochwałę, - na obecność. - Na jakiekolwiek: dobrze. Kupujemy rzeczy, bo chwilowo wyglądają jak miłość. Uciekamy w pracę. Zajadamy emocje, bo ciepło chleba przypomina dotyk, którego brakowało. Wchodzimy w trudne związki, bo pragniemy, żeby ktoś wreszcie zobaczył nas tak, jak kiedyś nie zobaczyli nas tato albo mama. A przecież Jezus mówił o czymś innym: „Jeśli nie staniecie się jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.” (Mt 18,3) Nie chodziło o naiwność. Chodziło o powrót do źródła: do miejsca w nas, które jeszcze wierzy, że jest godne miłości, zanim nauczyło się prosić o nią w niewłaściwy sposób. W dorosłości nazywamy to terapią, albo modlitwą, albo po prostu ciszą po trzeciej w nocy, kiedy już nic nie działa. A wtedy, w tej ciszy, słyszysz coś, co brzmi jak echo słów, które Bóg powiedział do Jezusa przy Jordanie, a przez Niego do każdego z nas: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie.” (Łk 3,22) I nagle czujesz, że nie musisz już naprawiać siebie zakupami, ani cudzym ciałem, ani scrolowaniem cudzego życia. Bo może nic się w tobie nie zepsuło. Może tylko bardzo długo nikt nie powiedział ci prawdy: - że jesteś wystarczający. - Że jesteś kochany. - Że Bóg nie szuka w tobie poprawionej wersji, - tylko tej pierwszej, tej, która kiedyś patrzyła w niebo i jeszcze wierzyła, że świat jest dobry. A jeśli dziś jeszcze nie znajadzie? To może jutro? On poczeka. W bezkrytycznej, w bezwarunkowej miłości.
Często słyszymy, że poczucie własnej wartości ma…
Często słyszymy, że poczucie własnej wartości ma swoje źródło w dzieciństwie. Nie tylko w tych mega lub mikro traumach, które pamiętamy, ale w tych cichych chwilach, kiedy ktoś nie spojrzał z czułością, kiedy zabrakło:…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.