Co to znaczy iść przez życie jakbyś właśnie dostał najlepszą wiadomość? Ktoś powie: no dobrze, a jeśli właśnie straciłeś pracę, albo żona zabrała dzieci i psa, a sąsiad wrzucił do twojej skrzynki anonim z podpisem „wszyscy wiemy, kim jesteś”? To co wtedy? Masz iść uskrzydlony? A jednak, dziwne, ale to właśnie wtedy takie zdanie brzmi najprawdziwiej. Bo jeśli Ewangelia, ta Dobra Nowina, ma jakikolwiek sens, to nie wtedy, gdy wszystko układa się po naszej myśli, ale właśnie w środku burzy, w hałasie pękających belek, gdy dach cieknie, a ty śpisz na sofie, która pamięta PRL. I wtedy przypomina ci się, że jesteś umiłowanym dzieckiem Boga. Nie jakimś przypadkiem, nie śrubką w machinie, nie kliknięciem w statystyce. Dzieckiem. Umiłowanym. I nagle inaczej się mówi. Niby zwykłe słowa, a jednak od środka tchnie w nie Duch. Zamiast „nic się nie da zrobić” wychodzi z ciebie jakieś „jakoś to będzie”, a potem jeszcze dziwniej - „z Bogiem będzie”. Kiedyś uważałeś to za frazes babci spod różańca, a teraz słyszysz w tym dzwon: prosto, metalicznie, ale czysto. Inaczej się poruszasz. Zaczynasz chodzić tak, jakby ktoś większy od ciebie trzymał cię za łokieć. Niby to dalej ty na tej samej ziemi, ale czujesz, że idziesz lżej, jakby grunt pod stopami nie był tylko asfaltem, ale obietnicą, że ktoś ten asfalt zna lepiej niż ty i wie, dokąd prowadzi. Oczywiście, ludzie patrzą i oceniają. „Arogancki” - myślą. „Naiwny” - mówią. A ty w środku, trochę zawstydzony, trochę rozbawiony, mruczysz: może i tak, ale wolę być naiwny z Bogiem, niż realistą bez Niego. Bo prawda jest taka, że jeśli ktoś ufa, że wbrew rozsądkowi wszystko współdziała dla dobra, to ten ktoś ma rację częściej, niżby się wydawało. Nie dlatego, że życie nagle staje się serialem z happy endem, ale dlatego, że dobro przestaje być tylko słodkim deserem po obiedzie, a zaczyna być samym chlebem. Nawet jeśli czerstwym. Nawet jeśli dzielonym w pośpiechu. I wtedy nagle odkrywasz, że najlepsza wiadomość w życiu nie jest wiadomością, którą czekałeś, ale tą, którą już masz. Może to właśnie o to chodziło Jezusowi, gdy mówił: „To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Ja zwyciężyłem świat” (J 16,33). I wtedy naprawdę można iść dalej. Trochę potykając się, trochę śmiejąc z własnej nieporadności, ale z tym dziwnym przekonaniem, że najlepsza wiadomość została już wysłana. I nie da się jej cofnąć. @[100003186500753:2048:Witold Kazimierz Augustyn]
Co to znaczy iść przez życie jakbyś…
Co to znaczy iść przez życie jakbyś właśnie dostał najlepszą wiadomość? Ktoś powie: no dobrze, a jeśli właśnie straciłeś pracę, albo żona zabrała dzieci i psa, a sąsiad wrzucił do twojej skrzynki anonim z podpisem…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.