Bywa, że trafiasz na ludzi, którzy mają w sobie coś z niekończącej się fontanny. Mówisz im: „dziękuję, wystarczy”, a oni i tak jeszcze doleją ci herbaty, zapytają o twoją matkę i położą na stole ostatni kawałek ciasta, choć sami od trzech dni żywią się tylko powietrzem i dobrą wolą. Nie dlatego, że chcą błyszczeć. Po prostu ich serce jest tak ustawione jak kran, którego nikt nie potrafi zakręcić. I dziwnie, im więcej dają, tym bardziej wydaje się, że im przybywa. Salomon, który widział więcej złota, niż my widzieliśmy w reklamach jubilerów, zapisał kiedyś zdanie, które brzmi jak instrukcja obsługi człowieczeństwa: „Ten, kto pokrzepia, sam dozna pokrzepienia, a ten, kto odświeża, sam będzie odświeżony.” To nie był gość od pustych sloganów. To był człowiek, który rozumiał, że hojność nie jest strategią biznesową, tylko sposobem na oddychanie. Potrafił rozpoznawać momenty, kiedy człowiek zaczyna tracić smak życia i wiedział, że można go odzyskać nie przez gromadzenie, ale przez otwieranie dłoni. Najbardziej nieszczęśliwi ludzie? To ci, którzy trzymają swoje emocje, swój czas, swoje pieniądze i swoją uwagę jak ostatnią konserwę w schronie. Strzegą jej, jakby świat miał przyjść im ją wyrwać z ręki. I im więcej bronią, tym bardziej są głodni. Im bardziej oszczędzają tym większe mają poczucie straty. A potem widzisz tych drugich. Ludzi, którzy oddają więcej, niż logicznie powinni. Dzielą się wiedzą, słuchają, kiedy nikt nie słucha ich. Wspierają, choć nikt ich nie wspiera. Otwierają dom, choć sami ledwo stoją emocjonalnie. I nagle okazuje się, że wracają do siebie bardziej pełni, bardziej ludzcy, bardziej… odświeżeni. Jakby Bóg wlał im od wewnątrz coś, czego nie mogliby zdobyć żadną inną metodą. A jednocześnie Jezus, Ten od przewrotnego królestwa, pokazuje nam świat postawiony na głowie. Gdzie ostatni stają się pierwszymi, ci, którzy służą, są naprawdę wielcy, a ludzie, którzy oddają życie, paradoksalnie je znajdują. I gdzie biedna kobieta, która wrzuciła do skarbony dwie monety, nagle przebija wszystkich darczyńców razem wziętych, bo dała to, co miała najprawdziwszego: swoje „wszystko”. Nie trzeba fortuny, żeby być hojnym. Trzeba jedynie serca, które nie boi się, że zubożeje od miłości. Więc może dzisiaj spróbujmy wyjść z trybu niedostatku, tego, który szepta: „uważaj, zachowaj, zatrzymaj, bo zabraknie”. Może spróbujmy włączyć w sobie tryb obfitości: - daj, udostępnij, wysłuchaj, zaufaj, że Bóg ma jeszcze jedną pełnię gotową do wlania”. Bo On naprawdę ma. I nie działa na zasadzie: „Kto pierwszy, ten lepszy.” Jego zasoby nie są magazynem. One są jak rzeka. A rzeki nie da się wyczerpać, kiedy z niej pijesz. Możesz tylko stać się bardziej żywy. I tym właśnie jest odświeżenie. *** „Ten, kto pokrzepia, sam dozna pokrzepienia, a ten, kto odświeża, sam będzie odświeżony.” Przypowieści Salomona 11:25 SNP
Bywa, że trafiasz na ludzi, którzy mają…
Bywa, że trafiasz na ludzi, którzy mają w sobie coś z niekończącej się fontanny. Mówisz im: „dziękuję, wystarczy”, a oni i tak jeszcze doleją ci herbaty, zapytają o twoją matkę i położą na stole ostatni kawałek ciasta,…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.