Biblia mówi: zobaczą znak Syna Człowieczego na niebie. A ja myślę: szkoda, że nie codziennie. Bo codziennie potrzebujemy znaku. Niebo nad blokiem, szare, przeciągnięte liniami samolotów, aż prosi się o coś więcej niż reklama telefonu komórkowego. Tymczasem Bóg wybiera inne kanały komunikacji. Nie billboard, nie błyskawica, ale szum wentylatora w nocy, kiedy nie możesz zasnąć. Albo kasjerka w markecie, która nagle podaje ci resztę i mówi: „Niech ma pan dobry dzień”, tak, jakby naprawdę to życzyła, a nie tylko recytowała z instrukcji. I to jest ten problem: On zawsze przychodzi nie w tej formie, w której byśmy chcieli. Nie jako wybawiciel na białym koniu, tylko jako niemowlę w żłobie. Nie jako generał, ale jako facet wiszący na krzyżu, bezbrzeżnie słaby, obdarty ze wszystkiego. Trzeba mieć oczy, żeby widzieć. A my wolimy patrzeć w telewizory. *** Kiedy Jezus umierał, tłum widział jedno: porażkę. Krew, pot, wycie bólu - oto ich „Mesjasz”. Nie było żadnych efektów specjalnych, żadnego wybuchu fajerwerków na niebie. Był tylko krzyż. I człowiek, który pozwolił się przybić, choć mógł tego uniknąć. I tak jest też z Bogiem w naszym życiu. On przychodzi w wersji tak subtelnej, że niemal jej nie zauważamy. W rozmowie, w spojrzeniu, w przebaczeniu, którego się nie spodziewasz. Ale też w bezradności, kiedy twoje ręce opadają, kiedy nie masz już siły, kiedy świat mówi: - przegrany. To właśnie tam jest moc. Właśnie tam jest władza. Nie tam, gdzie błyszczą złote korony, nie tylko w pięknych świątyniach, tylko tam, gdzie człowiek traci wszystko, a mimo to jeszcze potrafi kochać. Tam, w samym dnie klęski, rodzi się zwycięstwo. *** Biblia obiecuje: na końcu nie będzie już pomyłki. Przyjdzie wreszcie Ten, który ma wszystkie twarze. Nie trzeba będzie się domyślać, nie trzeba szukać znaków w cieniu i ciszy. Niebo się rozstąpi, a ludzie zobaczą, kim On był przez cały czas. I wtedy nie będzie już wymówek. Nie powiemy: „Byłem zajęty”, „Nie zauważyłem”, „Myślałem, że to tylko zbieg okoliczności”. Wtedy przyjdzie Ten, któregośmy ignorowali w kasjerce, w dziecku, w cichym oddechu. A póki co, pozostaje nam uczyć się tego trudnego patrzenia. Uczyć się widzieć Króla w Skazańcu. Bo Bóg ma różne twarze. I choć dziś przychodzi jak wiatr, jak cisza, jak bezradność, na końcu przyjdzie z wielką mocą i chwałą. Czy chcesz, czy nie chcesz - tak będzie. *** „Wtedy na niebie pojawi się znak Syna Człowieczego. I będą lamentować wszystkie narody ziemi. Zobaczą Syna Człowieczego, przychodzącego na obłokach nieba z wielką mocą i chwałą. Pośle On swoich aniołów z wielką trąbą i zgromadzą Jego wybranych z czterech stron świata, od jednego krańca nieba aż do drugiego.” Mt 24,30-31 *** Panie, jeśli przychodzisz w ciszy, naucz mnie nie zagłuszać jej hałasem. Jeśli przychodzisz w słabości, naucz mnie nie odwracać wzroku. A gdy przyjdziesz w chwale, spraw, żebym poznał, że to ten sam Bóg, który był obok mnie, gdy nikt inny nie chciał przy mnie zostać. *** Muzyczna inspiracja: ON ŻYJE II Słowa: Witold Kazimierz Augustyn & Armin Dorian Soler Muzyka i aranżacja: Suno https://suno.com/song/033ec9a9-539a-4d7b-bac0-0d3a31ceaec4
Biblia mówi: zobaczą znak Syna Człowieczego na…
Biblia mówi: zobaczą znak Syna Człowieczego na niebie. A ja myślę: szkoda, że nie codziennie. Bo codziennie potrzebujemy znaku. Niebo nad blokiem, szare, przeciągnięte liniami samolotów, aż prosi się o coś więcej niż…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.