BABEL ~ Najpierw scena jak z filmu sprzed epoki CGI. Wszyscy ludzie - wszyscy - mówią tym samym językiem. Bez błędów, bez „hę?”, bez „co poeta miał na myśli?”. I nagle: „Zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt sięga nieba, i uczyńmy sobie imię, byśmy się nie rozproszyli po całej ziemi.” (Rdz 11,4) Kadr się przesuwa. Zbliżenie na Boga. I Jego słowa - do bólu ludzkie: „Zejdźmy tam i pomieszajmy ich język.” (Rdz 11,7) Wtedy coś pęka. Nie wieża. Nie kamienie. Tylko wspólne złudzenie, że jedno słowo wystarczy, żeby ocalić sens. Bóg nie rozwala budynku - rozwala strukturę iluzji. *** Nie chodziło o wysokość. Nie chodziło o to, że człowiek sięgał zbyt wysoko. Chodziło o to, że sięgał bez serca. Wieża Babel to pierwsze wielkie „project management gone wrong”. Zespół był zgrany. Misja - klarowna. Brief - nie do ruszenia. Ale w tym wszystkim nie było ani pytań, ani śmiechu, ani lęku. A Bóg, jak dobry narrator z trzeciego planu, wiedział jedno: - jedność bez duszy to tylko algorytm samozagłady. *** Z tego wszystkiego zostało w nas coś pomiędzy językiem a milczeniem. Pęknięcie. Pomiędzy „chciałem dobrze” a „nie wiem, jak mówić, żebyś mnie nie pomyliła z kimś innym”. I to pęknięcie – wstydliwe, kruche, bardzo ludzkie - zaczyna grać nową melodię. Nie z wieży. Z ziemi. Z oczu. Z westchnienia. *** O tym jest tekst na dzisiejszą niedzielę: „BABEL” - nie jako mit, ale jako instrukcja obsługi naszych czasów. Nie jako lament, ale jako taniec ludzi, którzy - pomimo wszystkiego - chcą znowu zacząć mówić. Nie systemem. Nie sloganem. Nie w ramach. Tylko językiem, który się tworzy tam, gdzie ktoś zatrzyma dłoń na ramieniu i nie zada pytania, tylko zostanie. *** I wtedy może, może - choćby na jedną chwilę - ta nowa wieża, zbudowana z czułości i błędów,okaże się sięgać nieba bardziej niż tamta. *** BABEL ~ Wieża IT-Konsorcjum Unii Europejskiej Zaczęło się od zebrania w dziale strategii. Ktoś rzucił: - Zbudujmy aplikację, która połączy wszystkich ludzi w jeden system wartości. - Ale to już było - mruknął ktoś z UX-a. - Facebook, TikTok, Biblia. - Nie. My zrobimy to lepiej. Z jedną czcionką, jednym językiem, jednym loginem. Tak powstał projekt WIEŻA. Wide Integrated Ethical Zero-Anomaly Algorithm. Algorytm miał uczyć ludzi mówić jednym głosem. Żadnych niejasności. Żadnych odcieni. Żadnych „a ja myślę inaczej”. W fazie testowej system zaczął ujednolicać wypowiedzi. Zamiast: „Kocham cię, ale się boję” – wysyłał: „Zgłoszenie zaakceptowane. Czuję pozytywne wibracje.” Zamiast: „Boli mnie dusza” - system odpowiadał: „Zalogowano objaw psychosomatyczny. Proszę o numer PESEL.” Ludzie, o dziwo, to polubili. Zniknęły kłótnie w małżeństwach.Nie dlatego, że się pogodzili.Po prostu mówili to samo. Równiutko, gładko, z ładnym fontem Helvetica Neue. Wieża rosła. Nie była z cegieł. Była z danych, wtyczek i regulaminów. Im wyżej rosła, tym mniej było ciszy. Każdy dzień przynosił nowy update języka. - Kocham - zostało wyparte przez: „Opcja preferencyjna: partner emocjonalny. Status: zadowalający.” - Żal - przez: „Niezgodność oczekiwań. Proszę o aktualizację wartości.” Aż pewnego dnia… Ludzie zaczęli mówić tym samym językiem, ale nikt nikogo już nie rozumiał. Bo nikt nie mówił z wnętrza. Mówili z regulaminu, który składał się z 613 nakazów. *** Bóg? Nie zainterweniował spektakularnie. Nie zstąpił w obłoku. Po prostu… zmienił hasło do serwera głównego. I nie powiedział nikomu. *** I tak Wieża - ten piękny, jednolity, logiczny system - zamieniła się w zbiór martwych danych. Zglitchowane dusze. Błąd 404: sens nie odnaleziony. A ludzie? Powoli zaczęli znowu mówić dziwnie. Niepewnie. Nieporadnie. Szeptali do siebie coś o miłości, o Bogu, o ciszy, o winie i łasce. I było to niespójne. I różne. I pełne życia. *** Chcesz morał? Nie próbuj zbudować nieba z kodu. Nie zamieniaj siebie w system. Nie kupuj bezkrytycznie idei szczęśliwej globalizacji. Bo serce zawsze będzie wołało dialektem wiary, nadziei i miłości. Czy tego chcesz, czy nie. P.S. Masz już mDowód i jesteś mObywatelem? Płacisz za wszystkie zakupy plastikowymi kartami? Gratuluję. Jesteś nagi. Jak Adam i Ewa. Ale o tym… w następną niedzielę.
Babel
BABEL ~ Najpierw scena jak z filmu sprzed epoki CGI. Wszyscy ludzie - wszyscy - mówią tym samym językiem. Bez błędów, bez „hę?”, bez „co poeta miał na myśli?”. I nagle: „Zbudujmy sobie miasto i wieżę, której szczyt…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.