„A Jezus, spojrzawszy na nich, powiedział im: U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe.” Mateusza 19:26 UBG *** Jezus mówi rzeczy, które w nas pękają dopiero po czasie. Jak kość, która zrasta się krzywo, a potem nagle zaczyna boleć, kiedy próbujesz ją obciążyć czymś prawdziwym. W Ewangelii Mateusza 19:26 to zdanie: - „u Boga wszystko jest możliwe” … często czytamy jak obietnicę łatwego zwycięstwa, jak slogan na kubku z kawą, który ma nam pomóc przetrwać poniedziałek. Ale Jezus nie mówi tu o spełnianiu naszych ambitnych planów. Mówi o czymś, co boli bardziej: o niemożliwości uratowania samego siebie. Tuż przed tym zdaniem stoi ten młody człowiek: bogaty, uczciwy, kulturalny, dobrze wychowany, być może nawet lubiany. Przybiega do Jezusa nie po to, by się targować, ale z nadzieją, że już jest blisko. Może wystarczy jeszcze jedna dobra rzecz, jeszcze jedna cegiełka w tym jego przyzwoitym życiu. Jezus patrzy na niego jak ktoś, kto zna cenę prawdy i mówi: oddaj wszystko. Nie za karę. Raczej jak poddanie się operacji na otwartym sercu, jedynej, która może uratować życie. Chłopak nie daje rady. To jest ten moment w Ewangelii, w którym słyszysz, jak coś upada na ziemię, może worek monet, może pewność siebie. Odchodzi smutny, ale nie zły. Wie, że trzyma się kurczowo czegoś, czego nie potrafi puścić. Tak wygląda niemożliwe w ludzkim wykonaniu. Uczniowie, patrząc na to, pytają ze strachem: - „To kto się w ogóle może uratować?” I to jest najlepsze pytanie, jakie pada w tej całej scenie. Bo Jezus wtedy mówi coś skandalicznie prostego: nikt sam z siebie. Nikt nie jest wystarczająco dobry, mądry, skruszony, zdeterminowany, porządny. Nikt nie umie wyłuskać własnego serca z tego, co je oplata: pieniędzy, lęku, ambicji, relacji, błędnych przekonań, historii, które opowiadamy sobie, by nie czuć wstydu. Niemożliwe jest, żebyś sam siebie wyciągnął z bagna. Ale możliwe jest, że zrobi to Bóg. To jest rdzeń tej Ewangelii: - Jezus nie wymaga od ciebie heroizmu. Wymaga prawdy. Że nie dasz rady sam. Że nie udźwigniesz wszystkiego. Że nie ulepisz sobie serca z dobrych uczynków, przestrzegania zasad i paru ładnych słów. Że zbawienie nie jest wynikiem moich zasług dla Kościoła, tylko… prezentem. I że to, czego nie potrafisz zrobić w sobie, w twoim ciemnym pokoju, Bóg potrafi rozwiązać jednym tchnieniem. Dlatego pytanie brzmi nie: - co muszę zrobić więcej? lecz: - czego trzymam się tak mocno, że nie mogę wziąć tego, co Bóg mi daje? Może to relacja, która od dawna jest bardziej lękiem niż miłością. Może coś materialnego, co traktujesz jak polisę na życie. Może obraz siebie, którego bronisz jak twierdzy. A może przekonanie, że musisz to wszystko ogarnąć sam, bo inaczej jesteś nikim. Jezus mówi: - zostaw to. Nie jako ultimatum, ale jak ktoś, kto widzi, że twoje ręce są zbyt pełne, by przyjąć cokolwiek więcej. Spróbuj dziś zrobić coś prostego. Usiądź w ciszy. Zapytaj Boga, co cię trzyma. Co cię ciąży. Co cię wiąże tak mocno, że choć pragniesz życia, ciągle odchodzisz smutny jak tamten młody człowiek. A potem, jeśli starczy ci odwagi choć na chwilę, oddaj to Bogu. Może nie całe, może tylko kawałek. Bóg potrafi robić rzeczy, które w nas są absolutnie niemożliwe. I może właśnie dziś zacznie od ciebie?
„A Jezus, spojrzawszy na nich, powiedział im:…
„A Jezus, spojrzawszy na nich, powiedział im: U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe.” Mateusza 19:26 UBG *** Jezus mówi rzeczy, które w nas pękają dopiero po czasie. Jak kość, która zrasta…

Komentarze
Nie ma jeszcze opublikowanych komentarzy.
Chcesz dołączyć do rozmowy? Zaloguj się lub załóż konto.